Wczoraj spytałem dzieci, co to Złota Piłka. - Pajorka była druga! - krzyknęła 10-letnia Kaja, a ja pokazałem zdjęcie. - Trener ją zna?! - zdziwiła się. - Możecie być jak ona, jeśli będzie trenować. Ewa jest z jeszcze mniejszej miejscowości niż Wy - dodałem. #EwaPajor #BallonDor
Jak patrzę na Harrego Kane`a, to tym bardziej szkoda, że nie mogliśmy zobaczyć Roberta Lewandowskiego. Plebiscyty generalnie nie grzeją mnie, ale zasłużył Polak na tę nagrodę. A ta po prostu została mu odebrana i trudno się z tym pogodzić. #HarryKane #RobertLewandowski #BallonDor
Patrząc na Ewę Pajor, w chwili ogłaszania wyniku, odniosłem wrażenia, że naprawdę wierzyła w wygraną. Cóż. Może jeszcze zwycięży.Sukces z kadrą na pewno by jej w tym pomógł, ale o to będzie jeszcze trudniej niż o samą Złotą Piłkę. Putellas? Bez niespodzianki. #EwaPajor #BallonDor
Zmiana czasu. Już niedługo przed 17 będzie ciemno. I w jaki sposób przeprowadzić trening, nie mając boiska z oświetleniem? Wiele drużyn dziecięcych i młodzieżowych albo przestanie trenować, albo zacznie w halach/salkach, mimo że trwa sezon na trawie. A IV liga? I niższe ligi?...
Prezes Pogoni Szczecin chce, żeby przed każdym meczem w Szczecinie był odgrywany i odśpiewany hymn Polski. I nawet mi się ten pomysł podoba. Dużo bardziej niż ten z zastrzeżonym numerem 12 dla kibiców. Ale zarazem mniej niż uhonorowanie legend klubu na stadionie. To jest świetne!
Czytam, że Nikola Horowska chce wrócić do skakania w dal. Pamiętam, jak całkiem niedawno pisała, że jej "konikiem" jednak jest biegania. Trochę w jej życiu się pozmieniało, też prywatnym, a nadal jest młoda, ambitna i zdolna. Jeden bardzo nieudany sezon niczego nie przekreśla.
Jeśli Jan Urban miałby odejść z reprezentacji Polski, a Kosta Runjaic z Udinese, to nie ma dziś lepszego kandydata na selekcjonera kadry narodowej. Pewnie, Kosta nie ma doświadczenia ze sztabu reprezentacji, który miał też Urban, ale nawet nie ma co go zestawiać z M. Gasparikiem.
W 2029 r. ma być nowa trybuna na ok. 1600 osób na starym stadionie w Gorzowie (stadionie Stilonu, na którym gra też Warta, dlatego krzesełka będą i niebieskie, i białe, i trochę czerwonych - przynajmniej tak jest w projekcie koncepcyjnym). Koszt to ok. 45 mln zł z budżetu miasta.
W drugiej kolejce EuroCup Women AZS AJP Gorzów rozbił w Hiszpanii hiszpańską drużynę 105:83. Robi to wrażenie. Taina Mair? Zgodnie z zapowiedziami: rozgrywająca, liderka. Dziś też strzelec - tak jak Elle Ladine. Oby tylko kontuzje je omijały. W niedzielę AZS czeka mistrz Polski.
Jest 60 min, a Polki na MŚ do lat 17 przegrywają tak wysoko z Koreą Północną, że obawiam się głupich komentarzy w Internecie po tym meczu. Po prostu, Koreanki to światowa potęga, my po prostu nie, stąd wielka różnica w umiejętnościach. A i tak będą szanse na awans z grupy #PRKPOL
Czytam, że w 2030 w Polsce mogłyby być ME w futsalu. Nie znam wymagań co do hal, ale nie wyobrażam sobie, by turnieju miało nie być w Gorzowie, gdzie jutro kolejny raz odbędzie mecz międzypaństwowy. Koszalin, Szczecin, Zielona Góra. Niech coś w końcu będzie w innej części Polski.
Daria Pikulik? Nie wiemy, czy była na dopingu. Wiemy, że trzy razy nie poddała się kontroli antydopingowej. Gdyby w swoim oświadczeniu napisała konkretnie, ile takich kontroli przeszła w okresie od pierwszego "błędu" dotyczącego miejsca pobytu, odbiór tej sytuacji mógłby być inny
No tak. Ale to nie dotyczy tylko dziennikarzy sportowych.
(DŁUGIE - DZIENNIKARSTWO SPORTOWE)
Muszę wam coś napisać o dziennikarzach sportowych, no trudno. Od dawna mi to chodziło po głowie, a jak są takie dni jak dzisiaj - gdy w ekstraklasie zmieniają się trenerzy - to wraca mi motywacja, żeby postukać w klawiaturę. Zwłaszcza, że nudzę się na lotnisku.
To są te dni, gdy dziennikarze spotykają się w programach, a także produkują masę różnych bardzo ważnych zdań na portalach czy w mediach społecznościowych. Absolutnie wszystko wiedzą, mają swój moment, żeby się powymądrzać, pooceniać, wystawić glejty fachowości. Mam o tyle prawo, aby włączyć się do takiej dyskusji, że sam byłem takim dziennikarzem i wymądrzałem się regularnie. I żebyście zrozumieli: nie jestem żadną alfą i omegą, tylko mam sto razy więcej wątpliwości, niż miałem kiedyś.
No to do rzeczy.
Chłopaki, 90 procent z was nigdy niczym nie zarządzało, a 99 procent z was - bo niektórzy zarządzali jakimiś małymi redakcjami - nie finansowało swoich decyzji (dobrych i złych) z własnej kieszeni. Jeśli wasze decyzje cokolwiek kosztują, to akurat nie was. Jesteście jako grupa zawodowa odcięci od ryzyk finansowych. Nie znacie tego pojęcia.
Zdecydowana większość z was nie jest na tyle blisko drużyn i piłki w ogóle, by zaobserwować i dostrzec coś od środka. Nie chodzicie na treningi, nie uczestniczycie w odprawach, nie jesteście częścią codziennego życia klubu. To nie wasza wina, to po prostu fakt. Chociaż nawet gdybyście chodzili na treningi - raczej niewiele by z tego wyniknęło. Nie macie wiedzy o procesach treningowych, nie macie wglądu do badań i testów zawodników, nie wiecie o jakichś drobnych sprawach (albo nie takich drobnych), z jakiego powodu ten gra, a tamten nie gra. Możecie co najwyżej zapytać jakiegoś piłkarza albo menedżera, po prostu zasięgnąć języka w środowisku, czy trener jest dobry czy zły. Wiem, bo robiłem tak samo i uchodziłem za bardzo poważnego w tej branży. Ale to są bzdury.
(Oczywiście uogólniam, ale tylko trochę)
Zupełnie inna jest perspektywa kogoś, kto po pierwsze wydaje własne pieniądze, po drugie od środka ma wiedzę o mechanizmach, o relacjach interpersonalnych, o jakichś fanaberiach. Ktoś (prezes/właściciel), kto po prostu na co dzień się z daną osobą komunikuje i zestawia to z ogólnym funkcjonowaniem organizacji, to widzi, czy coś z tego może być, czy na pewno nie.
Weźmy taki Raków. Michał Świerczewski ewidentnie musiał nie trafić z Kaczmarkiem, ale przecież jeśli podjął decyzję o jego zwolnieniu zaraz po zatrudnieniu, to wiedział, że uznacie go za kabareciarza, a może nawet nieudacznika. Wy - dziennikarze - macie problem z wycofaniem się z głupiego zdania, z nietrafionej tezy, z błędnej oceny zawodnika, bo to ujma na honorze, a taki Świerczewski za swoją decyzję zapłacił realnie pieniędzmi i reputacją. Wiedział, że w tych dwóch elementach będzie drogo. A jednak to zrobił. Widocznie miał powody. Widocznie uznał, że z czasem będzie tylko drożej.
A wy (niektórzy z was) piszecie: ale oni wygrali ostatni mecz.
Gówno kogo obchodzi, czy wygrali ostatni mecz. Mecze są co tydzień.
Biorąc pod uwagę konsekwencje wizerunkowe, to ja w sumie podziwiam Świerczewskiego, że postanowił nie oglądać się na nie, tylko przeciąć jakiś układ, uważając, że to droga donikąd. W żaden sposób nie mam zamiaru zestawiać swojego doświadczenia z doświadczeniem Michała, wręcz przeciwnie, ale sam miałem sytuację, w której wiedziałem, że ze współpracy z trenerem nic nie wyniknie, ale go nie zwalniałem, bo było mi go szkoda i też myślałem, że to będzie niepoważne (wizerunek) jak nie dam mu odpowiednio dużo czasu. A trzeba było zwalniać od razu. Straciłem czas i pieniądze. Prezes Rakowa ma doświadczenie niewspółmiernie większe i koszta niewspółmiernie większe, więc decyzje podejmuje szybciej.
W każdym razie inaczej się w piłce decyzje podejmuje, a inaczej je ocenia. Podejmowanie boli (emocje) i kosztuje (kasa), a ocenianie nie boli. Na podejmowaniu często się traci (minimalizacja strat), a na ocenianiu się zarabia (pensje w redakcji).
Jestem dość krytyczny wobec dziennikarzy sportowych, ponieważ byłem w środku i sam po sobie wiem, ile bezsensownych tekstów napisałem i bezsensownych tez wygłosiłem. Przy okazji: ten tekst nie dotyczy tak zwanych ekspertów piłkarskich, byłych piłkarzy, to osobna kategoria, tam bardzo często opinia wynika z gry interesów i interesików (inne opowiadanie), plus urażone ego. Wracajmy do dziennikarzy…
„Trener X to świetny fachowiec”. A dlaczego tak uważasz? Na ilu treningach byłeś? Chociaż na trzydziestu? Ile razy z nim porozmawiałeś, ale nie służbowo? Roztłumaczył ci w szczegółach, tylko dla twojej wiedzy, dlaczego tak, a nie inaczej? Widziałeś jakieś odprawy? Widziałeś jak funkcjonuje 1 na 1 z zawodnikami (zadowolonymi, niezadowolonymi, z kłopotami osobistymi albo będącymi na fali). Widziałeś go w sytuacji stresowej i w euforycznej? Widziałeś jak korzysta z wiedzy sztabu, jak traktuje organizację od środka? Mogłeś te doświadczenia porównać z tym, co widziałeś u innych szkoleniowców? Ilu widziałeś tak w ogóle?
„Trener Y nie nadąża, stara data”. A skąd to wiesz? Bo ma więcej lat? Zaraz też będziesz miał więcej lat i będą ci mówić, że nie nadążasz, bo masz zmarszczkę, a ktoś inny nie ma. Nie nadąża, bo co? Konkretnie? Przecież każdy z tych trenerów korzysta z technologii, każdy ma sztab ludzi do czytania danych. W czym nie nadąża? Pewnie jakiś piłkarz tak powiedział, zapewne taki, który nie trafił z formą. Nie nadąża, bo nie opowiada o półprzestrzeniach i fazach przejściowych?
To są zwykłe wyświechtane hasła.
Dziennikarze sportowi w dużej mierze to farmazoniarze. Nie wszyscy, ale bardzo wielu. Ci, którzy mają największy tupet, farmazonią w sposób najbardziej przekonujący i budują sobie mocną pozycję w środowisku. Ci, którzy mają więcej naturalnych wątpliwości, albo po prostu mniej tupetu lub charyzmy, nie są aż tak słuchani. Ale jedni i drudzy to są ludzie, którzy na piłkę nie wydali złotówki, nie prowadzili negocjacji, nie przytulili piłkarza, który zerwał więzadła, nie podziękowali trenerowi, który okazał się furiatem. I tak dalej. To jest jeden wielki farmazon. To jest ubieranie w słowa tego, o czym kibice i tak rozmawiają między sobą, z identyczną merytoryka i takimi samymi wnioskami. Żadnej tam wiedzy tajemnej, minimum fachowości. Na koniec dobry trener to ten, który się uśmiecha i odpowiada na pytania, a zły ten, który ma to gdzieś. Uśmiech to plus piętnaście punktów w sezonie.
Miałem kiedyś takie zdarzenie, że jeden z dziennikarzy się trochę napił i początkowo było przyjemnie, ale jak procenciki uderzyły to zaczął coś mamrotać do mnie, że jestem nieudacznikiem, bo nie potrafię zrobić awansu z IV ligi ze swoim klubem. Chłopie, żebym ja zrobił albo nie zrobił (zrobiłem) awansu z IV ligi do III, to najpierw musiałem zrobić z B-klasy do A-klasy, z A-klasy do Ligi Okręgowej, z Ligi Okręgowej do V ligi i z V ligi do IV ligi. To oznacza, że musiałem być na kilkuset treningach, kilkuset meczach, musiałem poznać różnych piłkarzy, różnych trenerów, różne charaktery. Musiałem zarządzić - nawet na takim poziomie - emocjami różnych osób, musiałem pójść od jednego sponsora do drugiego, musiałem zmierzyć się z jakąś liczbą nieprzewidzianych sytuacji, musiałem sfinansować dziesięć operacji i łącznie kilka lat rehabilitacji, musiałem wydać ileś tam swoich pieniędzy, a mogłem kupić sobie za to mieszkanie i to nie jedno. A ty siedzisz i pierdolisz w tych telewizjach czy w tych internetach, co trzeba zrobić, czego nie trzeba, kto jest mądry, a kto głupi. Ale jako jedyny w tej branży (w sensie: dziennikarze jako jedyni, jako grupa zawodowa) nie ponosisz żadnej odpowiedzialności. Właściciel klubu wydaje kasę, a nie musi. Trener musi utrzymać rodzinę, podobnie jak piłkarz. Jeden i drugi musi odpowiednio pokierować swoją karierą. A ty jedziesz na farmazonie. Ten zły, tamten dobry. A dlaczego? No bo tak.
I to jest prawda o znacznej części tego środowiska. Przeważającej. Są wyjątki, które wchodzą w to wszystko głębiej i widzą więcej, ale szczerze mówiąc napisałem to ostatnie zdanie tylko po to, by w razie czego komuś obrażonemu powiedzieć: „Mordo, ty jesteś ten wyjątek, o którym pisałem na koniec” :)
Stilon Gorzów (już nie Cuprum Stilon) inauguruje sezon Tauron Ligi (już nie Plus Ligi) z Podziemiem Kredowym ChKS Chełm. Tym samym Podziemie Kredowe dołącza do różnych dziwnych czy śmiesznych nazw drużyn jak MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów czy M&K Delta Tir-Gum Stare Polichno




