
[email protected] | [email protected] | https://xitter.cf/t.co/CvlWMxBlzH | @altvenek
Śląskie, Polska
Joined August 2016
- Tweets22.2K
- Following1.2K
- Followers111K
- Likes39.9K
Andziaks wydała oświadczenie dotyczące ostatnich afer dookoła niej:
Mówi, że nie spodziewała się nagrywać takiego filmu. Zwykle stara się nie reagować na HEJT, ale w ostatnim czasie wokół niej i rodziny zebrało się tyle sytuacji, że poczuła potrzebę zabrania głosu.
1. Przyznaje, że jej wypowiedź z Q&A o podatkach była “głupotą” i że powiedziała nieprawdę. Przeprasza zwłaszcza za słowa o osobach, które zarabiają mniej. Zapewnia, że tak nie uważa. Tłumaczy to szybkim mówieniem bez zastanowienia, niewiedzą o tym, na co idą podatki, i niefortunnym przykładem ze składką zdrowotną. Zapowiada, że nadal zamierza rozliczać się w Polsce. Uznaje, że wypowiedź mogła wprowadzać w błąd młode osoby, i mówi, że trzeba wiedzieć, w jakich tematach się odzywać.
2. W temacie spółek. Twierdzi, że informacja o zapłaceniu “tylko 26 tys. zł podatku” nie oddaje pełnego obrazu, bo prowadzi kilka działalności. Jedna ze spółek korzysta z estońskiego CIT-u, w którym podatek od zysku jest odroczony do wypłaty dywidendy (od której płaci 25%). Mówi, że taki system zaproponował jej doradca podatkowy, a zysk chciała przeznaczać na rozwój firmy. Prowadzi też jednoosobową działalność, z której co miesiąc odprowadza znaczące kwoty. Mówiąc w Q&A o podatkach, miała na myśli właśnie ją, a nie spółki. Odmawia podawania kwot. Podkreśla, że wszystkie działalności są legalne i rozliczane zgodnie z przepisami. Dziwi się, że wypowiadają się osoby zawodowo zajmujące się podatkami, od których oczekiwała merytoryki, a według niej podsycają emocje.
3. Zaprzecza, że wzięła pieniądze od państwa. Chodzi o gwarancję bankową BGK przy kredycie, a środków od państwa nie otrzymała.
4. Sprawę ojczyma nazywa to najtrudniejszym tematem, który od lat mocno obciąża ją psychicznie. Ojczym ją wychował, kocha go i traktuje jak tatę. Chce wierzyć w jego niewinność, ale zaznacza, że ta wiara wynika z miłości, a nie z dowodów. Mówi, że ojczym zapewnia ją o swojej niewinności. Nie ma dowodów ani na jego winę, ani na niewinność i nie zamierza nikogo przekonywać. Zapewnia, że nigdy nie miała wglądu w jego interesy ani nie uczestniczyła w prowadzeniu biznesów i podejmowaniu decyzji. Gdy ruszyła rezydencja, miała 20–21 lat. O zarzutach dowiaduje się z internetu tak jak inni. Wskazuje, że to nie jest jej sprawa, a media wiążą ją z nią przez zdjęcia i wcześniejsze filmy z ojczymem. Przyznaje, że przyjeżdżała do hotelu i nagrywała tam materiały, ale tłumaczy, że głównie jechała do taty. Chciała go wesprzeć i wypromować miejsce, nie widziała w tym nic niewłaściwego i nie miała świadomości jakichkolwiek nieprawidłowości. Nie zna dokumentów finansowych ani rozliczeń z inwestorami. Z tego, co słyszała (zastrzega, że to niepotwierdzone), inwestorzy przez długi czas dostawali pieniądze, a problemy zaczęły się wraz z COVID-em. O liście gończym mówi, że ojczym przebywa w Austrii i według jej informacji odpowiednie organy znają jego miejsce pobytu. Zaznacza, że nie zna procedur i nie będzie tłumaczyć decyzji organów ścigania.
5. Twierdzi, że nigdy nie budowała majątku za pieniądze ojczyma. Zaprzecza, że dostała od niego pieniądze na dom, firmy czy obecny styl życia. Mówi, że od dłuższego czasu sytuacja jest odwrotna: ojczym jest w ciężkiej sytuacji finansowej, a ona regularnie przelewa mu pieniądze.
Bambi mówi o presji otoczenia, ciągłej krytyce i poczuciu, że zawsze trzeba coś w sobie poprawiać, by być wystarczającym. Podkreśla, że nigdy nie zadowolimy wszystkich, dlatego warto zaakceptować siebie, swój wygląd i emocje. Zachęca, by nie zmieniać się pod cudze oczekiwania, być sobą i żyć na własnych zasadach, bo każdy z nas jest wystarczający taki, jaki jest.
Venek retweeted
Patologia ‼️
Do jednego z dyrektorów przyszedł konował Z DWULETNIM DOŚWIADCZENIEM i zażądał...
400 ZŁOTYCH ZA GODZINĘ DYŻURU, "BO JAK NIE TO NIECH SOBIE SAM IDZIE DYŻUROWAĆ" 🤮🤮🤮
Kanalie i złodzieje!!!
#konowałposting
@chrzanikx @JanMolski @tomo9000p @TomaszZwyk @WojciechMucha
W nowym materiale Wątor odnosi się do pytań w temacie Wardęgi
Ktoś zapytał go, dlaczego skoro o zarzutach wobec Wardęgi wiedział półtora miesiąca temu, to wtedy o nich nie poinformował - twiedzi, że nie chce mieć z tym człowiekiem nic wspólnego i nie zamierza angażować się w jego "gierki". Uważa, że swoje już zrobił, bo w sprawie "Boobsmana" pokazał kobiety i udowodnił, że Wardęga nie miał zgód wszystkich z nich, także na publikację ich wizerunku w takim filmie.
Według niego Wardęga przedstawia w swoim filmie wiele wątków ("ten zna tego, tamten coś wiedział") i buduje z nich historię o tym, że jest ofiarą spisku wszystkich wokół - ma to odwrócić uwagę od tematu głównego, a ten po filmie się nie zmienił: brak zgód wszystkich kobiet na publikację wizerunku, przy czym ich twarze nawet nie zostały zakryte.
Andziaks wydała oświadczenie dotyczące ostatnich afer dookoła niej:
Mówi, że nie spodziewała się nagrywać takiego filmu. Zwykle stara się nie reagować na HEJT, ale w ostatnim czasie wokół niej i rodziny zebrało się tyle sytuacji, że poczuła potrzebę zabrania głosu.
1. Przyznaje, że jej wypowiedź z Q&A o podatkach była “głupotą” i że powiedziała nieprawdę. Przeprasza zwłaszcza za słowa o osobach, które zarabiają mniej. Zapewnia, że tak nie uważa. Tłumaczy to szybkim mówieniem bez zastanowienia, niewiedzą o tym, na co idą podatki, i niefortunnym przykładem ze składką zdrowotną. Zapowiada, że nadal zamierza rozliczać się w Polsce. Uznaje, że wypowiedź mogła wprowadzać w błąd młode osoby, i mówi, że trzeba wiedzieć, w jakich tematach się odzywać.
2. W temacie spółek. Twierdzi, że informacja o zapłaceniu “tylko 26 tys. zł podatku” nie oddaje pełnego obrazu, bo prowadzi kilka działalności. Jedna ze spółek korzysta z estońskiego CIT-u, w którym podatek od zysku jest odroczony do wypłaty dywidendy (od której płaci 25%). Mówi, że taki system zaproponował jej doradca podatkowy, a zysk chciała przeznaczać na rozwój firmy. Prowadzi też jednoosobową działalność, z której co miesiąc odprowadza znaczące kwoty. Mówiąc w Q&A o podatkach, miała na myśli właśnie ją, a nie spółki. Odmawia podawania kwot. Podkreśla, że wszystkie działalności są legalne i rozliczane zgodnie z przepisami. Dziwi się, że wypowiadają się osoby zawodowo zajmujące się podatkami, od których oczekiwała merytoryki, a według niej podsycają emocje.
3. Zaprzecza, że wzięła pieniądze od państwa. Chodzi o gwarancję bankową BGK przy kredycie, a środków od państwa nie otrzymała.
4. Sprawę ojczyma nazywa to najtrudniejszym tematem, który od lat mocno obciąża ją psychicznie. Ojczym ją wychował, kocha go i traktuje jak tatę. Chce wierzyć w jego niewinność, ale zaznacza, że ta wiara wynika z miłości, a nie z dowodów. Mówi, że ojczym zapewnia ją o swojej niewinności. Nie ma dowodów ani na jego winę, ani na niewinność i nie zamierza nikogo przekonywać. Zapewnia, że nigdy nie miała wglądu w jego interesy ani nie uczestniczyła w prowadzeniu biznesów i podejmowaniu decyzji. Gdy ruszyła rezydencja, miała 20–21 lat. O zarzutach dowiaduje się z internetu tak jak inni. Wskazuje, że to nie jest jej sprawa, a media wiążą ją z nią przez zdjęcia i wcześniejsze filmy z ojczymem. Przyznaje, że przyjeżdżała do hotelu i nagrywała tam materiały, ale tłumaczy, że głównie jechała do taty. Chciała go wesprzeć i wypromować miejsce, nie widziała w tym nic niewłaściwego i nie miała świadomości jakichkolwiek nieprawidłowości. Nie zna dokumentów finansowych ani rozliczeń z inwestorami. Z tego, co słyszała (zastrzega, że to niepotwierdzone), inwestorzy przez długi czas dostawali pieniądze, a problemy zaczęły się wraz z COVID-em. O liście gończym mówi, że ojczym przebywa w Austrii i według jej informacji odpowiednie organy znają jego miejsce pobytu. Zaznacza, że nie zna procedur i nie będzie tłumaczyć decyzji organów ścigania.
5. Twierdzi, że nigdy nie budowała majątku za pieniądze ojczyma. Zaprzecza, że dostała od niego pieniądze na dom, firmy czy obecny styl życia. Mówi, że od dłuższego czasu sytuacja jest odwrotna: ojczym jest w ciężkiej sytuacji finansowej, a ona regularnie przelewa mu pieniądze.
Zoja Skubis w nowym tiktoku odnosi się do krytyki: odrzuca tezę, że emocjonalność jest wadą albo dyskwalifikuje kogoś z podejmowania wymagających wyzwań.
- Jej główny argument opiera się na dwóch scenariuszach z kotem. Ta sama sytuacja (kot załatwił się na środku salonu) wywołuje zupełnie inną reakcję u kogoś, kto wraca zmęczony po miesiącach stresu, a inną u kogoś, kto spędził spokojną niedzielę. Różnica nie wynika z tego, że jedna osoba “nie umie pracować z emocjami”, tylko z tego, ile kto ma w danym momencie rezerw.
- Mówi, że w tym roku miała przeciążony układ nerwowy, że jej sport jest stresogenny i ryzykowny, że robi wiele innych rzeczy i że od sześciu lat, mając 21 lat, utrzymuje się sama i czuje odpowiedzialność za bliskich. Nagrywkę mafii traktuje jako czas wolny między trzema trudnymi wyjazdami, więc nie czuła potrzeby “dawać z siebie 120%”.
- Każdy ma swoje rezerwy i swój limit, a ona świadomie przeznacza go na inne rzeczy. Rozróżnia też dwie umiejętności: trzymanie emocji na wodzy podczas wyzwań oraz umiejętność odreagowania po powrocie do domu.
- Przyznaje, że czytała komentarze w stylu “skoro jesteś taka emocjonalna, nie powinnaś uprawiać sportów ekstremalnych”. Odpowiada, że to pisane jest do osoby, która jest dowodem na coś przeciwnego: wszyscy jesteśmy emocjonalni, a mimo to potrafimy się zebrać i panować nad sobą, kiedy trzeba.
- Mówi, że emocje czynią nas ludźmi, i zachęca widzów, żeby nie dawali sobie “wejść na głowę”. Według niej fajnie jest umieć pracować pod stresem, ale jeszcze ważniejsze jest, żeby mieć gdzie to odreagować, “żeby po prostu nie zwariować”.
Podcastex opublikował ponad dwugodzinny odcinek o "Supernianii", programie TVN, który ruszył w 2006 roku, i o jego prowadzącej, Dorocie Zawadzkiej.
Przytaczają skąd wziął się format, jak wyglądał pojedynczy odcinek i jak Zawadzka trafiła do telewizji. Potem przechodzą do tego, co w programie uważają za problematyczne: pokazywania w telewizji nagich i płaczących dzieci, metod wychowawczych, które według autorki książki i prowadzących były formą przemocy psychicznej, montażu i prowokowania scen oraz płatnego udziału rodzin, którym trudno było się wycofać.
Opierają się głównie na książce Anny Golus "Superniania kontra trzyletni Antoś", w której autorka analizuje program pod kątem praw dzieci, w tym ich prywatności. Przytaczają między innymi scenę z sześcioletnią dziewczynką w wannie oraz stosowaną w programie metodę "karnego jeżyka". Cytują też relacje uczestników, w tym Róży, która po latach opowiadała o trudnych konsekwencjach udziału w programie, oraz rodziców, którzy mówili o płatnym udziale i atmosferze na planie.
Sporo miejsca zajmuje to, jak sama Zawadzka broni programu. Prowadzący przywołują jej wypowiedzi z podcastu RMF "Co u nich słychać" oraz z wywiadów z 2013 roku ("Wprost", "Tygodnik Powszechny"), między innymi argument, że "były inne czasy" i nie było jeszcze mediów społecznościowych. Zestawiają go z tym, że w 2006 roku działały już Nasza Klasa, Pudelek i Grono. Mówią też o późniejszych programach Zawadzkiej, jej książkach i głośnej okładce "Wprost" z 2013 roku. Zaznaczają, że program miał też plusy, np. sprzeciw wobec kar cielesnych, ale w całości oceniają go krytycznie i mówią wprost, że nie udają bezstronności.
Dorota Zawadzka odniosła się do odcinka na Facebooku. Napisała, że żałuje, iż nie została zaproszona do rozmowy, jest "chętna i gotowa" i odpowie na każde pytanie. Zarzuciła prowadzącym, że nie napisali do niej maila ani wiadomości, że policzyli jej posty na Facebooku, że przyznają, iż jej nie lubią, oraz że opierają się na domysłach i dużo się śmieją. Napisała też, że cytaty z jej wypowiedzi są dobrane "w dość interesujący sposób", a odcinka nie poleca, bo uważa go za "głupi". Zakończyła słowami: "Bartek Przybyszewski i Mateusz Witkowski - czekam na zaproszenie".
Venek retweeted
Dzień dobry. Niestety mój profil na Facebook Świat Zwierząt Egzotycznych został zhakowany. Nie mogę odtworzyć również konta za pomocą e-mail czy numeru telefonu. Otrzymałem w nocy również liczną ilość pogróżek, że jeżeli odnowię stronę to źle skończę - INFORMUJĘ.
Venek retweeted
Mieliśmy zaszczyt współorganizować największe zawody w Naturalnej Kulturystyce na świecie 🔥💪
W jednym z wywiadów Angelika "Littlemooonster96" Mucha opowiedziała, jak czuje się w relacji z młodszym partnerem. Zapytana, czy bywa w niej bardziej opiekunką albo mamą, odpowiedziała, że raczej nie.
Mówi, że podświadomie zawsze chciała mieć młodszego chłopaka, bo sama nie czuje swojego wieku. Mentalnie zatrzymała się mniej więcej na 25 latach i tak funkcjonuje na co dzień. Dlatego różnicy wieku w ogóle nie odczuwa. Przyznaje, że jeśli ktoś zapyta, odpowiada po prostu: "tak, jest młodszy", ale w codzienności nie ma to dla niej znaczenia.
Młodszy partner ma według niej jeszcze jedną zaletę. Gdyby była z kimś, kto już teraz chciałby planować przyszłość, zastanawiać się, co będzie za rok czy dwa, albo rozmawiać o tym, czy i kiedy mieć dzieci, czułaby się tym przytłoczona. Jak mówi, nie jest teraz w takim momencie, żeby o tym decydować.
Pytacie o więcej informacji na ten temat oraz co stało się z uratowanym koniem - Bianką. Oto update:
W czwartek, 22 października 2026 ruż po 11:00 służby ratunkowe w powiecie polkowickim otrzymały dramatyczne zgłoszenie. Na podmokłym pastwisku pomiędzy miejscowościami Wysoka i Jędrzychówek w śmiertelnej pułapce znalazła się klacz Bianka, podopieczna Fundacji Centaurus.
Zwierzę wpadło do głębokiego rowu melioracyjnego wypełnionego wodą. Grząskie, torfowe podłoże zadziałało jak ruchome piaski – bagnista maź natychmiast zassała ważącą kilkaset kilogramów klacz niemal do połowy jej ciała.
Sytuacja była krytyczna. Bianka, uwięziona w lodowatej wodzie i błocie, nie miała absolutnie żadnych szans na samodzielne wydostanie się. Przerażone zwierzę resztkami sił próbowało walczyć, jednak z każdą minutą coraz bardziej opadało z sił. Postępujące wycieńczenie i ryzyko podtopienia sprawiały, że zostały jej minuty życia.
Na ratunek ruszyli strażacy z JRG Polkowice (dwa zastępy i samochód operacyjny) oraz OSP Przemków, którzy na trudny teren dotarli m. in. przy użyciu quada. Przez ponad trzy godziny ratownicy prowadzili niezwykle wycieńczającą, skomplikowaną akcję w czarnej mazi. Aby sami nie utonąć i stabilnie operować sprzętem oraz linami asekuracyjnymi, musieli rozkładać na bagnie drabiny i budować specjalne platformy. Działali pod ogromną presją czasu, dbając o to, by maksymalnie zminimalizować potężny stres i ból cierpiącego stworzenia.
Fundacja Centaurus poinformowała, że przyczyną wybiegnięcia koni poza bezpieczny teren była dewastacja ogrodzenia pastwiska. Jakiś pierdolony idiota w nocy celowo zniszczył zabezpieczenia wybiegu dla zaadoptowanych koni. Przerażone stado uciekło, a Bianka wbiegła wprost w ukrytą w trawie torfową pułapkę. Organizacja zapowiedziała, że zrobi wszystko, by odnaleźć osobę odpowiedzialną za ten akt wandalizmu i narażenie życia zwierząt.
Dzięki niesamowitemu uporowi i profesjonalizmowi strażaków, wycieńczoną Biankę udało się bezpiecznie podnieść i wydobyć z rowu. Zaraz po uwolnieniu trzęsąca się z zimna i braku sił Bianka została przekazana pod opiekę lekarza weterynarii.
Wczoraj Fundacja przekazała, że klacz żyje, jednak jej organizm jest skrajnie odwodniony i osłabiony wielogodzinnym napinaniem mięśni w bagnie. Wdrożono intensywną kontrolę weterynaryjną i specjalistyczną diagnostykę, aby upewnić się, czy podtopienie i długie przebywanie w zimnym torfie nie wywołały groźnych dla życia konia powikłań wewnętrznych. Fundacja uruchomiła zbiórkę funduszy na opłacenie kosztów weterynarza oraz na natychmiastową odbudowę zniszczonego przez bandziora ogrodzenia.
Prawdziwe ‚służba, poświęcenie’ a nie bełkot pijaka.
Ile trzeba mieć w sobie serca, żeby przez wiele godzin walczyć o życie bezbronnego zwierzęcia, które samo nie miało żadnych szans wydostać się z tego błota.
Biedne zwierzę, aż trudno sobie wyobrazić, ile musiało wycierpieć. Pewnie resztkami sił próbowało wydostać się z tego błota, coraz bardziej opadając z sił. Straszne, co musiało przeżyć.
Strażacy z JRG Polkowice i OSP Przemków - ogromny szacunek dla Was. Nie tylko za ciężką pracę, ale przede wszystkim za to, że żadne życie nie jest Wam obojętne. Dziękujemy! Dobrze wiedzieć, że są jeszcze służby państwa, które wiedzą, po co istnieją.
Fot. Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach
Od 2 sierpnia 2026 w Polsce obowiązuje wymóg informowania, że treść powstała z udziałem sztucznej inteligencji. Oznaczenia widzi 74% konsumentów. Pojawia się jednak pytanie, co z tą wiedzą robią odbiorcy.
Z badania IQS dla agencji Tears of Joy (próba 1000 osób) wynika, że:
- 53% badanych ufa marce mniej, gdy widzi informację o użyciu AI,
- 48% mniej wierzy w to, co reklama mówi o produkcie, np. o składzie czy pochodzeniu,
- 18% w ogóle zrezygnowałoby z zakupu, jeśli reklama powstała w całości z pomocą AI, a kolejne 25% zastanawiałoby się nad nim dłużej.
Najostrzej reagują ci, których zwykle uważa się za najbardziej "cyfrowych". W grupie 18-24 lata aż 73% deklaruje spadek zaufania do marki, a 38% odpuszcza zakup. Ponadto 76% młodych woli reklamy z prawdziwymi ludźmi, miejscami i przedmiotami, a 68% uważa AI w reklamie za drogę na skróty, na której marki oszczędzają kosztem jakości. Wśród osób w wieku 55-64 lata tak myśli 37%.
Młodzi najbardziej irytują się sztucznie wyglądającymi zdjęciami i postaciami (53%). Starszych bardziej męczy to, że marki w kółko powtarzają ten sam przekaz (46%).
Do tego dochodzi ogólne zmęczenie: 73% Polaków ma dość masy postów i reklam, które nic nie wnoszą, a prawie 70% uważa, że reklamy coraz bardziej do siebie pasują.





























