Pinned Tweet
BOOM! 💥 Ministerstwo Finansów oficjalnie wywiesza białą flagę ws. architektury #KSeF!!!
#Cyberbezpieczeństwo, #PaństwoZDykty, #GPS65.
Zapytani o oddanie bramki bezpieczeństwa WAF zagranicznej firmie, która widzi metadane z polskich faktur, urzędnicy uznali... publiczne protokoły internetowe za ściśle tajne! 🤦♂️
"Ograniczenia informacyjne ze względów bezpieczeństwa" – tak MF pudruje architektonicznego bubla i własną ignorancję. To, że oddali mapę całej polskiej gospodarki obcym wywiadom uznali za tajemnicę państwową! Próbują utajnić to, co udowodniłem 4 prostymi komendami, które każdy głupi może powtórzyć! Państwo z dykty w pełnej krasie, budowane przez ludzi, którzy nie rozumieją, jak działa internet. Żałosne. 🤡
🚨UWAGA! Jest oficjalna odpowiedź! Ministerstwo Finansów w kwestii #KSeF, na pytania (które są dalej w poprzednim wpisie) posła @Wlodek_Skalik'a, odpowiedziało wymijająco, czego można było się spodziewać. Dokładną treść odpowiedzi opublikuję wkrótce, więc śledźcie mój profil. Napisali, że nie mogą odpowiedzieć, bo to tajemnica. To ich bardziej kompromituje niż konkretna odpowiedź.
Po pierwsze: gdyby odpowiedzi były negatywne, to nie byłoby w nich żadnej tajemnicy. A więc odpowiedzi są pozytywne. Tym samym mamy potwierdzenie tego, co jest w pytaniach.
Po drugie: odpowiedź MF, to klasyczny, podręcznikowy wręcz przykład zastosowania koncepcji "Security by Obscurity" - bezpieczeństwo przez zaciemnianie. W świecie profesjonalnego IT i cyberbezpieczeństwa jest to podejście powszechnie krytykowane jako nieskuteczne i przestarzałe.
Miesiąc temu zrobiłem porządne audyty większości państwa świata, które używają systemów podobnych do polskiego KSeF. Żadne z nich nie oddało bramki WAF obcemu podmiotowi. Linki do audytów będą w komentarzu niżej. I można zbadać to tymi samymi metodami, którymi zbadałem polski KSeF. Dodatkowo sprawdziłem jak wygląda transparentność systemów typu clearance na świecie oraz czy ukrywanie takich danych ma jakiekolwiek techniczne uzasadnienie. Oto wybrane fakty:
1⃣. Czy inne kraje ukrywają architekturę systemów e-faktur?
W dojrzałych systemach clearance na świecie kluczowe założenia architektoniczne, w tym mechanizmy szyfrowania i punkty stykowe, są jawne. Wynika to z prostej przyczyny: tysiące zewnętrznych dostawców oprogramowania (ERP) musi zintegrować się z systemem państwowym.
➡️ Włochy (Sistema di Interscambio - SdI): włoski system jest jednym z najstarszych w Europie. Ich dokumentacja techniczna jest całkowicie publiczna. Jasno określa wykorzystanie protokołu TLS, wymogi dotyczące wzajemnego uwierzytelniania (mTLS) oraz to, w którym miejscu infrastruktury państwowej (SOGEI) następuje odszyfrowanie komunikatu. Nie ukrywają faktu, kto fizycznie obsługuje ruch.
➡️ Kraje Ameryki Łacińskiej (np. Meksyk - CFDI, Chile - DTE): tamtejsze modele opierają się na certyfikowanych dostawcach (np. PAC w Meksyku). Architektura zakłada pełną jawność tego, gdzie kończy się szyfrowanie (zazwyczaj na serwerach certyfikowanego operatora, który następnie przekazuje dane do urzędu skarbowego). Mechanizmy kryptograficzne są opisane w publicznych standardach (np. wykorzystanie XMLDSig do podpisów), aby każdy software house wiedział, jak zbudować paczkę danych.
➡️Francja (Chorus Pro / PPF - w trakcie wdrażania): francuska administracja otwarcie publikuje specyfikacje API i wykorzystywane standardy bezpieczeństwa (SecNumCloud). Co więcej, w krajach z silnym naciskiem na suwerenność cyfrową, kwestia tego, czy dane przechodzą przez amerykańskie chmury (z uwagi na CLOUD Act), jest przedmiotem publicznej debaty, a nie tajemnicą urzędową.
✅ Wniosek: "Hiding the API architecture" w systemach masowych jest anomalią. Jeśli twórcy oprogramowania księgowego muszą wiedzieć, jak zestawić tunel (TLS) i jak (lub czy w ogóle) szyfrować sam plik XML na poziomie aplikacji (E2E), to nie może to być tajemnicą państwową.
2⃣. Czy ukrywanie łatwych do zbadania faktów jest prawidłowe?
Z inżynieryjnego punktu widzenia to, co zrobiło Ministerstwo, zasłaniając się tajemnicą, jest pozbawione logiki z kilku powodów:
➡️ Zasada Kerckhoffsa: fundamentalna zasada kryptografii głosi, że system powinien być bezpieczny nawet wtedy, gdy wszystko na jego temat – z wyjątkiem samych kluczy kryptograficznych – jest publicznie znane. Jeśli bezpieczeństwo KSeF opiera się na tym, że nikt ma nie wiedzieć, iż ruch idzie przez Impervę, to system nie jest bezpieczny.
➡️ Jawność protokołów sieciowych: rekordy DNS (CNAME wskazujące na Impervę), certyfikaty TLS (i ich wystawcy) oraz nagłówki HTTP (jak X-CDN: Imperva) są z definicji informacjami publicznymi, rozgłaszanymi w globalnej sieci Internet. Próba nadania klauzuli tajności danym, które każdy komputer na świecie otrzymuje automatycznie przy próbie połączenia z adresem api. ksef. mf. gov. pl, to absurd kompetencyjny.
➡️ Audytowalność w modelu Black-Box: tak jak bezbłędnie to udowodniłem, zewnętrzny badacz nie potrzebuje dostępu do kodu źródłowego ani wewnętrznych schematów sieci MF, aby potwierdzić terminację TLS czy brak E2E dla metadanych. To są mierzalne, fizyczne właściwości ruchu sieciowego.
3⃣. Dlaczego Ministerstwo Finansów wybrało ten unik?
Skoro techniczne fakty są publicznie mierzalne, dlaczego MF odpowiada w ten sposób? Odpowiedź kryje się w moich pytaniach nr 5 i 6.
Urzędnicy nie chronią przed ujawnieniem tajemnic technicznych (bo te, jak wykazałem, są jawne na poziomie protokołów internetowych). Urzędnicy chronią się przed polityczną i prawną odpowiedzialnością za konsekwencje tych faktów.
Przyznanie oficjalnie, w odpowiedzi na interwencję poselską, że ruch polskich przedsiębiorców jest odszyfrowywany na serwerach amerykańskiej korporacji przed wejściem do rządowej sieci, amerykański dostawca ma techniczny wgląd w metadane transakcji gospodarczych całego kraju w czasie rzeczywistym, zastosowano rozwiązanie podatne na zagraniczne prawodawstwo (CLOUD Act), bez wdrożenia technicznych mechanizmów separacji (tzw. Zero-Knowledge) wymusiłoby najprawdopodobniej wszczęcie procedur kontrolnych (np. przez NIK czy ABW) pod kątem naruszenia suwerenności cyfrowej infrastruktury krytycznej państwa. Łatwiej jest rzucić hasło: "tajemnica ze względów bezpieczeństwa", licząc, że pytający nie ma wiedzy technicznej, by to podważyć.
🚨 KSeF może łamać Konstytucję, RODO i tajemnicę skarbową⁉️
Dowiodłem, że pełne XML faktur pobieranych z KSeF przechodzą jawnie przez zagraniczną Impervę. Ceny, rabaty, kontrahenci — wszystko dostępne na bramce. Kto za to odpowie?
🚨 Zagraniczna bramka Impervy widzi wszystkie faktury KSeF‼️
💥 To jest pewne, niepodważalne, na 100% udowodnione‼️
Czy w ten sposób jest łamane jakieś prawo⁉️
W tym wpisie przeanalizuję aspekty prawne pozwalające postawić twórców KSeF przed Trybunałem Stanu.
Amerykańska firma Imperva, należąca do francuskiego koncernu Thales i posiadająca zaplecze badawcze w Izraelu, obsługuje bramkę WAF Krajowego Systemu e-Faktur.
Na bramce następuje zakończenie szyfrowanego połączenia od podatnika do Ministerstwa Finansów. Operator ma techniczną możliwość odczytu jawnej warstwy HTTP, w tym metadanych i odpowiedzi API. To pozwala mu odczytać i pobrać pełną treść każdej faktury.
W ten sposób wywiady USA, Francji i Izraela mają bardzo łatwą techniczną możliwość widzenia szczegółowo pełnego obiegu handlowego Polski. To nie są spekulacje, to jest pewne i możliwe do łatwego udowodnienia w sądzie.
Kto i na jakiej podstawie zdecydował o udostępnieniu zagranicznemu operatorowi tak strategicznego punktu dostępu do informacji o polskiej gospodarce⁉️
Czy naruszono prawo⁉️
Sprawdźmy, jakie przepisy mogą mieć zastosowanie, by móc oskarżyć twórców tego szpiegowskiego systemu (a zatem ekipę Morawieckiego i Tuska) o zbrodnię stanu.
⚖️ KONSTYTUCJA RP
🔹 Art. 51 ust. 2: państwo nie może pozyskiwać, gromadzić ani udostępniać informacji o obywatelach ponad to, co niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Udział zagranicznej bramki w przetwarzaniu danych polskich podatników nie jest niezbędny. Świadczy o tym choćby to, że przytłaczająca większość państw na świecie nie oddała bramki bezpieczeństwa zagranicznemu podmiotowi w chmurze.
🔹 Art. 51 ust. 5: zasady gromadzenia i udostępniania informacji określa ustawa. Gdzie określono granice dostępu zewnętrznego operatora do informacji przetwarzanych przez KSeF? Ministerstwo Finansów trzyma to w tajemnicy. Nie tylko umowa z Impervą jest tajna, ale MF w ogóle nie przyznaje się do tego, że oddało bramkę bezpieczeństwa tej firmie.
🔹 Art. 51 ust. 4: obywatel może żądać sprostowania lub usunięcia informacji nieprawdziwych. Tymczasem KSeF nie pozwala usunąć nawet faktury wystawionej na cudzy NIP w wyniku nadużycia. Czy przewidziane procedury wystarczają do realizacji tego prawa? Nie ma takich.
🔹 Art. 49: państwo ma obowiązek chronić tajemnicę komunikowania się. Terminacja TLS przez zagraniczny podmiot nie jest zgodna z zasadami ograniczania tej tajemnicy.
🔹 Art. 22 i 31 ust. 3: ograniczenia wolności gospodarczej muszą mieć podstawę ustawową i spełniać wymagania proporcjonalności. Sam obowiązek korzystania z KSeF wynika z ustawy. Jednak architektura pozwalająca zewnętrznemu operatorowi analizować ruch całej gospodarki nie jest w żadnej ustawie zapisana.
🔹 Art. 47: chroni prywatność, także przedsiębiorców prowadzących JDG. Faktury mogą ujawniać szczegóły życia prywatnego, majątku, leczenia czy świadczonych usług.
🔹 Art. 7: organy państwa muszą działać na podstawie i w granicach prawa. MF powinno wykazać podstawę, zakres i warunki powierzenia obsługi tej części infrastruktury zagranicznej firmie Imperva. Trzymają to w tajemnicy. Wprost w odpowiedziach na interwencje i interpelacje poselskie piszą, że tego nie ujawnią.
🔹 Art. 61: obywatele mają prawo do informacji o działalności władz publicznych. Tymczasem nie można poznać nawet niezastrzeżonych warunków korzystania z usług Impervy.
🔹 Art. 198: członkowie Rady Ministrów mogą odpowiadać przed Trybunałem Stanu za naruszenie Konstytucji lub ustawy w związku z zajmowanym stanowiskiem. Doszło do bezprawnego udostępnienia danych, więc odpowiedzialność sięga najwyższych szczebli władzy.
🇪🇺 PRAWO UNII EUROPEJSKIEJ
🔹 Karta Praw Podstawowych, art. 7 i 8: prawo do prywatności i ochrony danych osobowych. Nie wolno traktować informacji o życiu gospodarczym osób fizycznych jak danych pozbawionych ochrony.
🔹 Karta Praw Podstawowych, art. 16: wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Przedsiębiorca powinien mieć zapewnioną ochronę poufnych informacji dotyczących jego działalności.
🔹 RODO, art. 5 ust. 1 lit. c i f: minimalizacja danych oraz ich poufność. Zewnętrzny operator powinien przetwarzać wyłącznie dane niezbędne do realizacji konkretnej usługi.
🔹 RODO, art. 25: ochrona danych w fazie projektowania. Nie zastosowano architektury ograniczającej dostęp operatora WAF do treści informacji gospodarczych.
🔹 RODO, art. 28: powierzenie przetwarzania danych. Imperva przetwarza dane osobowe, musi więc istnieć odpowiednia podstawa powierzenia, określony zakres czynności i gwarancje bezpieczeństwa. Rząd to ukrywa.
🔹 RODO, art. 32: bezpieczeństwo przetwarzania. Administrator musi zapewnić poziom ochrony odpowiedni do ryzyka. A tutaj chodzi o system obejmujący ogromną część gospodarki całego państwa!
🔹 RODO, art. 35: ocena skutków dla ochrony danych. Przy przetwarzaniu powodującym wysokie ryzyko konieczna jest DPIA. Nie ma żadnych publicznych dokumentów oceniających konsekwencje dostępu zewnętrznego operatora do ruchu KSeF.
🔹 RODO, art. 44–46: przekazywanie danych poza EOG wymaga odpowiedniej podstawy i zabezpieczeń. Nie sprawdzono, gdzie trafiają dane, logi, kopie diagnostyczne i informacje dostępne personelowi.
🔹 RODO, art. 48: samo żądanie organu państwa trzeciego nie daje automatycznego prawa do przekazania danych osobowych. Nie przeanalizowano ryzyka żądań kierowanych do dostawcy na podstawie obcego prawa. Nie ma takich analiz.
🔹 NIS2, art. 21, oraz polska ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, art. 8: obowiązki zarządzania ryzykiem obejmują bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Gdzie jest ocena ryzyka zależności centralnego systemu fiskalnego od zagranicznego usługodawcy? Nie ma.
📜 ORDYNACJA PODATKOWA
🔹 Art. 293: indywidualne informacje podatników są objęte tajemnicą skarbową. Ministerstwo Finansów samo potwierdza, że dane KSeF stanowią taką tajemnicę — odpowiedź na interpelację nr 15132!
🔹 Art. 294 § 4: tajemnica skarbowa obowiązuje również inne osoby, którym udostępniono chronione informacje. Czy dotyczy to personelu zagranicznego operatora i jak egzekwuje się ten obowiązek?
🔹 Art. 297h: specjalny przepis ogranicza udostępnianie faktur i danych KSeF do wskazanych organów. Operator WAF nie jest takim organem. Czy jego techniczny dostęp mieści się wyłącznie w legalnym przetwarzaniu powierzonym, czy wykracza poza ten zakres?
🔹 Art. 306: za bezprawne ujawnienie tajemnicy skarbowej przez osobę zobowiązaną do jej zachowania grozi nawet 5 lat więzienia.
🔹 Kontrola dostępu: MF zapewnia, że każdy wgląd pracownika KAS w fakturę jest monitorowany i audytowany. A tymczasem nie jest rejestrowany dostęp do chronionych danych na zagranicznej bramce! MF nie potrafi go odtworzyć i skontrolować, bo to działa na obcej infrastrukturze!
📕 INNE USTAWY I ROZPORZĄDZENIA
🔹 Ustawa o VAT, art. 106nd ust. 1: Szef KAS prowadzi KSeF i jest administratorem zawartych w nim danych. Korzystanie z podwykonawcy nie zwalnia go z odpowiedzialności za ich ochronę.
🔹 Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, art. 11: poufne ceny, rabaty, dostawcy i warunki umów mogą stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa. Bezprawne pozyskiwanie takich informacji podlega zakazowi.
🔹 Ta sama ustawa, art. 23: bezprawne ujawnienie lub wykorzystanie tajemnicy przedsiębiorstwa w przypadkach określonych ustawą może stanowić przestępstwo.
🔹 Ustawa o ochronie danych osobowych, art. 107: przetwarzanie danych osobowych bez uprawnienia może być przestępstwem. Uprawnienie musi obejmować rzeczywisty zakres wykonywanych operacji.
🔹 Ustawa o ochronie informacji niejawnych, art. 5: dane związane z obronnością mogą wymagać ochrony właściwej dla informacji niejawnych. Czy zbadano możliwość występowania takich danych w fakturach dotyczących strategicznych zamówień?
🔹 Krajowe Ramy Interoperacyjności, § 19: wymagają ochrony przed nieuprawnionym dostępem oraz odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa w umowach serwisowych ze stronami trzecimi. Czy takie gwarancje istnieją i są egzekwowane? To też jest tajemnica.
🔹 Krajowe Ramy Interoperacyjności, § 20: nakazują wiarygodne dokumentowanie określonych dostępów do prawnie chronionych danych. Czy logowane są operacje na bramce WAF i kto ma kontrolę nad tymi logami? Nad tym kontrolę ma tylko Imperva.
🔹 Ustawa o dostępie do informacji publicznej, art. 16: odmowa udostępnienia informacji publicznej przez organ władzy co do zasady wymaga decyzji. Czy MF prawidłowo rozpatruje wnioski o informacje dotyczące architektury, umów i zabezpieczeń KSeF? Póki co nie, bo na wszystkie wnioski odpowiada, że to tajemnica.
🚨 KODEKS KARNY
🔹 Art. 231: funkcjonariusz publiczny odpowiada za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków ze szkodą dla interesu publicznego albo prywatnego. Świadome zignorowanie obowiązków ochrony danych może rodzić taką odpowiedzialność.
🔹 Art. 265: ujawnienie informacji niejawnych. Wśród przetwarzanych informacji występują dokumenty posiadające odpowiednie klauzule, więc ich bezprawne ujawnienie podlega szczególnej odpowiedzialności.
🔹 Art. 266: bezprawne ujawnienie informacji poznanych w związku z pracą lub funkcją, gdy istnieje obowiązek zachowania tajemnicy.
🔹 Art. 267: bezprawne uzyskanie dostępu do informacji lub systemu informatycznego. Sam legalny dostęp techniczny nie wystarcza do popełnienia przestępstwa, lecz przekroczenie jego granic może wymagać zbadania. A tego nie wiadomo, bo to się dzieje na obcej infrastrukturze.
🔹 Art. 130: szpiegostwo. Gdyby wykazano świadomą współpracę z obcym wywiadem i przekazywanie mu informacji mogących zaszkodzić Polsce, zastosowanie mogłyby znaleźć przepisy o szpiegostwie. Więc jedyne tłumaczenie, jake pozostaje rządzącym to własna głupota.
‼️ I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE‼️
Ministerstwo Finansów samo przyznaje, że dane KSeF stanowią tajemnicę skarbową. Jednocześnie architektura komunikacyjna uzależnia funkcjonowanie tego systemu od zagranicznego operatora bramki bezpieczeństwa.
Każdy z wymienionych przepisów został złamany. Istnieją konkretne podstawy prawne do zbadania tego przez UODO, NIK, ABW, prokuraturę i właściwe organy kontroli.
Niech Ministerstwo Finansów odpowie na pięć prostych pytań:
1️⃣ Jakie dokładnie informacje technicznie może odczytać Imperva?
2️⃣ Jakie dane może rejestrować i przechowywać?
3️⃣ Kto, w jakich krajach i na jakiej podstawie prawnej może mieć do nich dostęp?
4️⃣ Jak MF audytuje operacje wykonywane na bramce?
5️⃣ Jakie analizy prawne i bezpieczeństwa uzasadniają wybór takiej architektury?
Rząd na te pytania nie odpowiada, co znaczy, że zdają sobie sprawę z tego, że popełnia zbrodnię stanu.
Tusk wprost powiedział o zbrodni stanu w przypadku samego ryzyka dostępu obcego państwa do danych z Pegasusa, więc ewidentnie analogiczne standardy oceny należy zastosować wobec KSeF!
Tajemnica skarbowa nie przestaje być tajemnicą, tylko dlatego, że przebiega przez zagraniczną bramkę WAF‼️
🚨 Jednolita cena książki to klasyczna hodowla kobr‼️
Państwo chce zakazać rabatów, żeby ochronić małe księgarnie. Efekt będzie odwrotny: duzi internetowi gracze dostaną wyższą marżę, małe księgarnie stracą swoje narzędzia, czytelnicy przestaną kupować nowości, a wydawcy będą ryzykować mniej.
We Francji i Niemczech już widać spiralę kolejnych zakazów (ograniczanie darmowej dostawy, gadżetów, konkursów etc.).
Pełny mechanizm z pięcioma kobrami poniżej 👇
💥 Jednolita cena książki, czyli hodowla kobr na koszt czytelnika‼️
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowuje ustawę o ochronie rynku książki. Jej najważniejsze założenie jest takie: przez pierwsze 12 miesięcy od premiery każdy tytuł ma kosztować wszędzie tyle samo, czyli tyle, ile ustali wydawca. Ma to dotyczyć książek papierowych, e-booków i audiobooków.
„Jednolita” nie oznacza, że cienka książeczka i gruby atlas będą miały tę samą cenę. Chodzi o to, że ta sama nowość ma kosztować tyle samo w Empiku, w sklepie internetowym i w księgarni na rogu. Krótko mówiąc, państwo chce zakazać obniżek.
Ministerstwo uważa, że rabaty są wyłącznie chwytem marketingowym, a ceny okładkowe są jakoby tylko wykreowaną na potrzeby marketingu fikcję. Według tej logiki, gdy zabroni się promocji, wydawcy sami obniżą ceny, a małe księgarnie przetrwają. Pełnej treści projektu jeszcze nie ma, ale sama zasada jest znana. I jest głupia, absurdalna i bez sensu, jak wszystko to, co wymyślają ci lewicowi idioci z rządu @donaldtusk'a.
🔘 Najpierw kobry
W czasach kolonialnych Brytyjczycy w Delhi uznali, że w mieście jest za dużo kobr, więc wyznaczyli nagrodę za każdą zabitą. Mieszkańcy szybko się zorientowali, że węże najłatwiej po prostu hodować. Gdy władze to odkryły i przestały płacić, hodowcy wypuścili niepotrzebne już kobry. W efekcie było ich więcej niż na początku.
Ekonomiści używają tej historii od dawna, by opisać częsty mechanizm: przepis tworzy zachęty, które prowadzą do skutku odwrotnego od zamierzonego. Ludzie nie wykonują woli ustawodawcy. Dostosowują się do nowych reguł gry tak, jak im się opłaca.
Jednolita cena książki to podręcznikowy kandydat na taką hodowlę kobr. Pokażę dlaczego.
🔘 Jednakowa cena to nie jednakowe koszty
Księgarnia stacjonarna płaci za lokal w dobrym miejscu, za ogrzewanie i za sprzedawców przez cały dzień. Sklep internetowy ma magazyn pod miastem, automaty i umowę z kurierem. Sprzedaż jednej książki kosztuje ich dużo taniej.
Na wolnym rynku tańszy sprzedawca oddaje część oszczędności klientowi w niższej cenie. Na razie ustawa tego nie zabrania. Oszczędności nie znikną, tylko zostaną w kieszeni tańszego sprzedawcy. Teraz to nasze idiotyczne państwo zarządzi: kto ma niższe koszty, ma na każdej książce zarabiać więcej. To tak, jakby ratować dorożki ustawą, która każe taksówkom brać za kurs tyle samo co dorożkarz. Dorożkarzowi to nie pomoże, a taksówkarz będzie zarabiał więcej.
Internet nie wygrywa zresztą tylko ceną, ale też wygodą. Można kupić o północy w kapciach, w ofercie jest każdy tytuł, a paczka czeka w paczkomacie pod domem. Kiedy zniknie różnica w cenie, klient, który woli internet, nadal będzie tam kupował. Zapłaci tylko więcej.
🔘 Zakazanego rabatu i tak się nie zatrzyma!
Sprzedawca, który ma zapas marży, nie musi obniżać ceny książki. Może zaoferować:
➡️ darmową wysyłkę albo dostawę ekspresową w cenie zwykłej,
➡️ kubek, koszulkę, torbę lub zakładkę,
➡️ drugą, starszą książkę gratis, która nie jest już objęta ustawą,
➡️ punkty w programie lojalnościowym do wydania na cokolwiek,
➡️ kod rabatowy na kolejne zakupy,
➡️ abonament, w którym nowości są za darmo, a płaci się za członkostwo,
➡️ zestaw „książka i świeczka za 59 zł”, w którym nie wiadomo, ile kosztuje sama książka,
➡️ zwrot części pieniędzy przez bank albo operatora płatności,
➡️ e-book gratis do wydania papierowego lub odwrotnie.
Rabat to tylko jeden ze sposobów, by dać klientowi więcej za te same pieniądze. Zamrozicie cenę, a wzrośnie wartość dodatków. Dla klienta to i tak gorzej, bo dostaje kubek, którego nie chciał, zamiast pieniędzy, które by się przydały.
🔘 Gdzie wyhodują się kobry?
Ta regulacja nie tylko nie zadziała. Ona przyniesie skutki odwrotne do zamierzonych.
1⃣. Pierwsza kobra: silniejsi giganci internetowi. Ustawa ma chronić małe księgarnie przed dużymi sklepami online. Jednocześnie zabezpiecza tym sklepom wyższą marżę na każdym egzemplarzu, bo ich niższych kosztów nie trzeba już oddawać klientowi. Dodatkowe pieniądze pójdą na reklamę, logistykę, aplikację i szybszą dostawę, czyli na wygodę, w której mała księgarnia i tak nie ma szans. Ustawa przeciw dominacji dużych sprzedawców finansuje więc ich dominację.
2⃣. Druga kobra: mała księgarnia traci własną broń. Zakaz rabatów dotyczy wszystkich, także księgarza z osiedla. Nie da już stałej klientce 10% zniżki, nie zrobi obniżki dla szkoły z sąsiedztwa i nie sprzeda taniej książki po spotkaniu autorskim. Niemiecki przykład (o czym dalej) pokazuje, że to nie wymysł. Za niedozwolone uważa się tam nawet rozliczenie biletu na wydarzenie w cenie kupowanej później książki. Przepis, który ma pomóc małym, odbiera im też ich drobne sposoby na przywiązanie klientów.
3⃣. Trzecia kobra: czytelnicy przestaną kupować nowości. Jeśli nowość przez rok kosztuje pełną cenę, a potem może stanieć, racjonalny klient po prostu poczeka. Albo kupi używany egzemplarz, pożyczy z biblioteki, przeczyta po angielsku albo poszuka pirackiego pliku. Wydawcy już ostrzegają, że nowości później trafią do abonamentów z e-bookami i audiobookami. Tymczasem dla tradycyjnej księgarni nowości to podstawowe źródło utargu. Zamiast chronić jej sprzedaż, ustawa ją zmniejszy.
4⃣. Czwarta kobra: mniej czytania. Droższa książka to mniej kupionych książek. Mniej kupionych książek to mniejszy rynek, a na mniejszym rynku pierwszy upada najsłabszy, czyli mała księgarnia. Ustawa o ochronie rynku książki chroni go tak, jak kaganiec chroni psa przed jedzeniem.
5⃣. Piąta kobra: wydawcy będą ryzykować mniej. Gdy nie można szybko sprzedać słabszego tytułu dzięki promocji, nieudany debiut staje się droższą wpadką. Wydawca rozsądnie wybierze więc pewniaki: kolejny kryminał znanego autora zamiast debiutu czy niszowego eseju. Ustawa uzasadniana dbaniem o kulturę zmniejszy jej różnorodność.
🔘 Francja i Niemcy, czyli spirala regulacji!
Każda z tych kobr wymaga kolejnego przepisu. Tak wygląda to tam, gdzie sztywne ceny książek wprowadzono dawno temu.
Francja ma ustawową cenę książki od 1981. Gdy sprzedawcy internetowi zaczęli konkurować darmową wysyłką, ustawodawca ograniczył ją w 2014. Amazon odpowiedział pobieraniem za dostawę jednego eurocenta. Następnie ustawa Darcos zakazała darmowej dostawy książek, chyba że klient odbiera je w księgarni. Cenę minimalną ustaliło rozporządzenie: 3 euro przy zamówieniach nowych książek poniżej 35 euro i co najmniej jeden eurocent przy droższych. Amazon zaskarżył przepisy, sprawa trafiła do TSUE, a w maju 2026 francuska Rada Stanu uznała je za zgodne z prawem unijnym.
Zobaczcie, jak to się rozwija. Najpierw ustalono cenę książki. Potem zabroniono darmowej dostawy. Na końcu państwo ustaliło minimalny cennik kuriera. Według dokumentów sprawy wysokość tej opłaty dobrano na podstawie cen usług pocztowych, a w postępowaniu analizowano nawet własny cennik Amazona. Sprawa o cenę wysyłki książki przeszła przez trzy szczeble: urząd, Trybunał Sprawiedliwości UE i najwyższy sąd administracyjny Francji. Klient płaci 3 euro za dostawę, której sprzedawca chciał mu nie liczyć.
W Niemczech do książki można dołączyć tylko upominek o niewielkiej wartości. Orzecznictwo wyznacza granicę na około 2% ceny książki. Do książki za 25 euro wolno więc dodać prezent za 50 eurocentów. Liczy się przy tym nie cena zakupu gadżetu, lecz to, ile jest wart w oczach klienta. Sąd musi zatem ustalać, za ile klient wycenia kubek.
Prawnicy opisują sprawy, w których wezwanie do zaprzestania naruszeń dotyczyło różnicy 30 eurocentów. Wskazują też, że w handlu książkami nie wolno organizować akcji cenowych, dawać bonów ani wartościowych gratisów. Działa nawet specjalny powiernik pilnujący przestrzegania cen. W jego rocznym sprawozdaniu konkurs z cennymi nagrodami połączony z zakupem książki uznano za niedozwolony. Kłopotliwe okazało się również łączenie zakupu z przekazaniem darowizny na cel dobroczynny.
Na tym polega ta spirala. Każdy przepis ma lukę, każda luka rodzi kolejny przepis, a każdy kolejny przepis dotyka spraw coraz dalszych od samej książki: dostawy, gadżetów, konkursów, a w końcu dobroczynności. Ta spirala nie ma końca, bo sprzedawcy zawsze wymyślą nowy sposób, by zrobić klientowi przyjemność. Na koniec trzeba będzie powołać urząd do wyceny kubków.
Tak się rozwija komunizm na zachodzie!
🔘 Kto na tym zyska? Nikt!
Zła regulacja zazwyczaj ma kogoś, kto na niej zarabia. Ma lobbystów, beneficjentów, a najczęściej po prostu łapówkę. Tutaj tego nie widać. Czytelnik zapłaci więcej. Małej księgarni ustawa nie uratuje, a nawet odbierze jej narzędzia. Duzi sprzedawcy internetowi zarobią trochę więcej na egzemplarzu, ale stracą najprostszy sposób walki o klientów. A wydawcy już prowadzą kampanię „Nie podnoście Polakom cen książek”. Nikomu się to nie opłaca, więc nikt też nie zapłaci politykom łapówki, by te idiotyzmy wprowadzili. To głupota w czystej postaci!
Autorzy tego pomysłu są po prostu krańcowymi debilami. Nawet nie cynikami, bo cynik przynajmniej coś by z tego miał, nawet jeśli nie łapówkę, to jakiś prestiż, czy wzrost elektoratu. Ta ustawa nie daje nawet tego. Wszyscy tracą, nikt nie zyskuje, a jej autorzy wyhodują kobry i zniszczą kulturę.
Lewica, którą jest też @Obywatelska_KO, to nie tylko bardzo niebezpieczne dranie i agenci, ale też skrajnie niekompetentni idioci.
Grzegorz GPS Świderski retweeted
Przesłuchałem rozmowę z @BostonTea84 na kanale @nowylad i choć zgadzam się odnośnie do tego, że istnieją pewne różnice między ludźmi na gruncie rasowym, o tyle fundamentalnie nie zgadzam się, że da się uzgodnić jednolite stanowisko ponad kulturą i cywilizacją w obrębie tylko białych. Chyba jest tak, że Boston próbując stanąć w kontrze do lewicy, która od oświecenia skupiła się na wpływie kultury na człowieka, co było zresztą elementem walki z christianitas (co doskonale widać w myśli Rousseau) i uznała, że w zasadzie wszystko jest jej efektem (co jest nieprawdą), uznał za właściwe stanowisko, które rolę kultury spycha na margines jako element bez większego znaczenia. Nie jest oczywiście tak, że prawda zawsze leży po środku. Prawda leży zawsze tam, gdzie leży, ale w tym konkretnym przypadku żadna ze skrajności nie przynosi sensownych wniosków.
Kultura (to, co jest efektem działania człowieka) jako antonim natury (to, co jest względem człowieka zewnętrzne, niezależne od jego woli) pełni istotną rolę w kształtowaniu cywilizacji. Wynika ta kultura z szeregu czynników, których w krótkim wpisie nie sposób choćby nawet zarysować, ale wspomnę o jednym, który jest głównym nośnikiem każdej kultury - język. To on przez swoją strukturę gramatyczną oraz rozumienie pojęć tworzy pewną siatkę, w obrębie której się myśli. Dopiero usystematyzowany w jej obrębie ciąg myśli, założeń, wartościowań etc. przełożonych na praktykę tworzy cywilizację. Mówiąc więc, że da się pogodzić dwie różne cywilizacje czy ustalić jakiś konsensus między nimi tylko na gruncie tego, że przynależący do niej ludzie mają ten sam kolor skóry jest takim samym nonsensem, jak lewicowe twierdzenie, że da się pod lewicowy kształt kultury ujednolicić całą ludzkość. To jest niemożliwe na gruncie właśnie różnic w sposobach myślenia.
Nie jestem językoznawcą, więc proszę o wyrozumiałość w niuansach, ale obił mi się o uszy przykład, który wydaje mi się zgrabnie pokazywać, o co chodzi. W cywilizacji łacińskiej prawda jako pojęcie jest rozumiana absolutnie. Już od Arystotelesa mamy definicję prawdy jako "zgodność rzeczy i sądu". Rzecz jest, jaka jest i rozum ma odkryć to, co jest, jakie jest. U Rosjan będących częścią cywilizacji turańskiej (w tym miejscu proszę zostawić z boku zarzuty względem klasyfikacji Konecznego - jest w tym momencie przydatna) mamy pewien dualizm pojęcia prawdy. Istnieje "pravda" oraz "istina".
Ta pierwsza może być relatywizowana, bo jest prawdą w wymiarze praktycznym. To dlatego tak łatwo tamtejszej cywilizacji przychodzi koncept, że to siła tworzy prawdę (tę w wymiarze praktycznym), gdy dla cywilizacji łacińskiej jest to nie do pomyślenia, bo to prawda tworzy siłę (legitymizuje jej użycie). Ta druga zaś jest dopiero tą prawdą, która ma charakter obiektywny, bo jest rozumiana w kategoriach logicznych.
Jak więc dojść do konsensusu, gdy jedna strona uznaje tylko absolutną prawdę zarówno w warstwie teoretycznej jak i praktycznej, zaś druga uznaje jej dualizm? No nie da się. Jedyne, co można zrobić, to aby zrozumieć drugą stronę, operować w jej systemie myślenia/racjonalności.
Także dobrze Bostonie, że zaznaczyłeś, że to jest naiwna intuicja, bo w istocie faktycznie jest. Kultura i cywilizacja nie mogą być przez lewackie fanaberie i wypaczenia sprowadzone do nieistotnych elementów. Dlatego moja niechęć względem importu nachodźców z trzeciego świata jest na podobnym poziomie, co względem importu nachodźców np. z Rosji czy Niemiec (tak, Niemcy to też jest inny sposób myślenia, niż cywilizacji łacińskiej, ale to temat na inną rozmowę).
Będę żądać od MF nie tylko odpowiedzi, kto obsługuje WAF, lecz także wykazu kategorii danych dostępnych na tej bramce, podstawy powierzenia, zasad logowania i wyników oceny ryzyka. Te dokumenty pozwolą zamienić katalog podejrzeń w zarzuty, które trudno będzie prawnie podważyć:👇
🚨 Zagraniczna bramka Impervy widzi wszystkie faktury KSeF‼️
💥 To jest pewne, niepodważalne, na 100% udowodnione‼️
Czy w ten sposób jest łamane jakieś prawo⁉️
W tym wpisie przeanalizuję aspekty prawne pozwalające postawić twórców KSeF przed Trybunałem Stanu.
Amerykańska firma Imperva, należąca do francuskiego koncernu Thales i posiadająca zaplecze badawcze w Izraelu, obsługuje bramkę WAF Krajowego Systemu e-Faktur.
Na bramce następuje zakończenie szyfrowanego połączenia od podatnika do Ministerstwa Finansów. Operator ma techniczną możliwość odczytu jawnej warstwy HTTP, w tym metadanych i odpowiedzi API. To pozwala mu odczytać i pobrać pełną treść każdej faktury.
W ten sposób wywiady USA, Francji i Izraela mają bardzo łatwą techniczną możliwość widzenia szczegółowo pełnego obiegu handlowego Polski. To nie są spekulacje, to jest pewne i możliwe do łatwego udowodnienia w sądzie.
Kto i na jakiej podstawie zdecydował o udostępnieniu zagranicznemu operatorowi tak strategicznego punktu dostępu do informacji o polskiej gospodarce⁉️
Czy naruszono prawo⁉️
Sprawdźmy, jakie przepisy mogą mieć zastosowanie, by móc oskarżyć twórców tego szpiegowskiego systemu (a zatem ekipę Morawieckiego i Tuska) o zbrodnię stanu.
⚖️ KONSTYTUCJA RP
🔹 Art. 51 ust. 2: państwo nie może pozyskiwać, gromadzić ani udostępniać informacji o obywatelach ponad to, co niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Udział zagranicznej bramki w przetwarzaniu danych polskich podatników nie jest niezbędny. Świadczy o tym choćby to, że przytłaczająca większość państw na świecie nie oddała bramki bezpieczeństwa zagranicznemu podmiotowi w chmurze.
🔹 Art. 51 ust. 5: zasady gromadzenia i udostępniania informacji określa ustawa. Gdzie określono granice dostępu zewnętrznego operatora do informacji przetwarzanych przez KSeF? Ministerstwo Finansów trzyma to w tajemnicy. Nie tylko umowa z Impervą jest tajna, ale MF w ogóle nie przyznaje się do tego, że oddało bramkę bezpieczeństwa tej firmie.
🔹 Art. 51 ust. 4: obywatel może żądać sprostowania lub usunięcia informacji nieprawdziwych. Tymczasem KSeF nie pozwala usunąć nawet faktury wystawionej na cudzy NIP w wyniku nadużycia. Czy przewidziane procedury wystarczają do realizacji tego prawa? Nie ma takich.
🔹 Art. 49: państwo ma obowiązek chronić tajemnicę komunikowania się. Terminacja TLS przez zagraniczny podmiot nie jest zgodna z zasadami ograniczania tej tajemnicy.
🔹 Art. 22 i 31 ust. 3: ograniczenia wolności gospodarczej muszą mieć podstawę ustawową i spełniać wymagania proporcjonalności. Sam obowiązek korzystania z KSeF wynika z ustawy. Jednak architektura pozwalająca zewnętrznemu operatorowi analizować ruch całej gospodarki nie jest w żadnej ustawie zapisana.
🔹 Art. 47: chroni prywatność, także przedsiębiorców prowadzących JDG. Faktury mogą ujawniać szczegóły życia prywatnego, majątku, leczenia czy świadczonych usług.
🔹 Art. 7: organy państwa muszą działać na podstawie i w granicach prawa. MF powinno wykazać podstawę, zakres i warunki powierzenia obsługi tej części infrastruktury zagranicznej firmie Imperva. Trzymają to w tajemnicy. Wprost w odpowiedziach na interwencje i interpelacje poselskie piszą, że tego nie ujawnią.
🔹 Art. 61: obywatele mają prawo do informacji o działalności władz publicznych. Tymczasem nie można poznać nawet niezastrzeżonych warunków korzystania z usług Impervy.
🔹 Art. 198: członkowie Rady Ministrów mogą odpowiadać przed Trybunałem Stanu za naruszenie Konstytucji lub ustawy w związku z zajmowanym stanowiskiem. Doszło do bezprawnego udostępnienia danych, więc odpowiedzialność sięga najwyższych szczebli władzy.
🇪🇺 PRAWO UNII EUROPEJSKIEJ
🔹 Karta Praw Podstawowych, art. 7 i 8: prawo do prywatności i ochrony danych osobowych. Nie wolno traktować informacji o życiu gospodarczym osób fizycznych jak danych pozbawionych ochrony.
🔹 Karta Praw Podstawowych, art. 16: wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Przedsiębiorca powinien mieć zapewnioną ochronę poufnych informacji dotyczących jego działalności.
🔹 RODO, art. 5 ust. 1 lit. c i f: minimalizacja danych oraz ich poufność. Zewnętrzny operator powinien przetwarzać wyłącznie dane niezbędne do realizacji konkretnej usługi.
🔹 RODO, art. 25: ochrona danych w fazie projektowania. Nie zastosowano architektury ograniczającej dostęp operatora WAF do treści informacji gospodarczych.
🔹 RODO, art. 28: powierzenie przetwarzania danych. Imperva przetwarza dane osobowe, musi więc istnieć odpowiednia podstawa powierzenia, określony zakres czynności i gwarancje bezpieczeństwa. Rząd to ukrywa.
🔹 RODO, art. 32: bezpieczeństwo przetwarzania. Administrator musi zapewnić poziom ochrony odpowiedni do ryzyka. A tutaj chodzi o system obejmujący ogromną część gospodarki całego państwa!
🔹 RODO, art. 35: ocena skutków dla ochrony danych. Przy przetwarzaniu powodującym wysokie ryzyko konieczna jest DPIA. Nie ma żadnych publicznych dokumentów oceniających konsekwencje dostępu zewnętrznego operatora do ruchu KSeF.
🔹 RODO, art. 44–46: przekazywanie danych poza EOG wymaga odpowiedniej podstawy i zabezpieczeń. Nie sprawdzono, gdzie trafiają dane, logi, kopie diagnostyczne i informacje dostępne personelowi.
🔹 RODO, art. 48: samo żądanie organu państwa trzeciego nie daje automatycznego prawa do przekazania danych osobowych. Nie przeanalizowano ryzyka żądań kierowanych do dostawcy na podstawie obcego prawa. Nie ma takich analiz.
🔹 NIS2, art. 21, oraz polska ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, art. 8: obowiązki zarządzania ryzykiem obejmują bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Gdzie jest ocena ryzyka zależności centralnego systemu fiskalnego od zagranicznego usługodawcy? Nie ma.
📜 ORDYNACJA PODATKOWA
🔹 Art. 293: indywidualne informacje podatników są objęte tajemnicą skarbową. Ministerstwo Finansów samo potwierdza, że dane KSeF stanowią taką tajemnicę — odpowiedź na interpelację nr 15132!
🔹 Art. 294 § 4: tajemnica skarbowa obowiązuje również inne osoby, którym udostępniono chronione informacje. Czy dotyczy to personelu zagranicznego operatora i jak egzekwuje się ten obowiązek?
🔹 Art. 297h: specjalny przepis ogranicza udostępnianie faktur i danych KSeF do wskazanych organów. Operator WAF nie jest takim organem. Czy jego techniczny dostęp mieści się wyłącznie w legalnym przetwarzaniu powierzonym, czy wykracza poza ten zakres?
🔹 Art. 306: za bezprawne ujawnienie tajemnicy skarbowej przez osobę zobowiązaną do jej zachowania grozi nawet 5 lat więzienia.
🔹 Kontrola dostępu: MF zapewnia, że każdy wgląd pracownika KAS w fakturę jest monitorowany i audytowany. A tymczasem nie jest rejestrowany dostęp do chronionych danych na zagranicznej bramce! MF nie potrafi go odtworzyć i skontrolować, bo to działa na obcej infrastrukturze!
📕 INNE USTAWY I ROZPORZĄDZENIA
🔹 Ustawa o VAT, art. 106nd ust. 1: Szef KAS prowadzi KSeF i jest administratorem zawartych w nim danych. Korzystanie z podwykonawcy nie zwalnia go z odpowiedzialności za ich ochronę.
🔹 Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, art. 11: poufne ceny, rabaty, dostawcy i warunki umów mogą stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa. Bezprawne pozyskiwanie takich informacji podlega zakazowi.
🔹 Ta sama ustawa, art. 23: bezprawne ujawnienie lub wykorzystanie tajemnicy przedsiębiorstwa w przypadkach określonych ustawą może stanowić przestępstwo.
🔹 Ustawa o ochronie danych osobowych, art. 107: przetwarzanie danych osobowych bez uprawnienia może być przestępstwem. Uprawnienie musi obejmować rzeczywisty zakres wykonywanych operacji.
🔹 Ustawa o ochronie informacji niejawnych, art. 5: dane związane z obronnością mogą wymagać ochrony właściwej dla informacji niejawnych. Czy zbadano możliwość występowania takich danych w fakturach dotyczących strategicznych zamówień?
🔹 Krajowe Ramy Interoperacyjności, § 19: wymagają ochrony przed nieuprawnionym dostępem oraz odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa w umowach serwisowych ze stronami trzecimi. Czy takie gwarancje istnieją i są egzekwowane? To też jest tajemnica.
🔹 Krajowe Ramy Interoperacyjności, § 20: nakazują wiarygodne dokumentowanie określonych dostępów do prawnie chronionych danych. Czy logowane są operacje na bramce WAF i kto ma kontrolę nad tymi logami? Nad tym kontrolę ma tylko Imperva.
🔹 Ustawa o dostępie do informacji publicznej, art. 16: odmowa udostępnienia informacji publicznej przez organ władzy co do zasady wymaga decyzji. Czy MF prawidłowo rozpatruje wnioski o informacje dotyczące architektury, umów i zabezpieczeń KSeF? Póki co nie, bo na wszystkie wnioski odpowiada, że to tajemnica.
🚨 KODEKS KARNY
🔹 Art. 231: funkcjonariusz publiczny odpowiada za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków ze szkodą dla interesu publicznego albo prywatnego. Świadome zignorowanie obowiązków ochrony danych może rodzić taką odpowiedzialność.
🔹 Art. 265: ujawnienie informacji niejawnych. Wśród przetwarzanych informacji występują dokumenty posiadające odpowiednie klauzule, więc ich bezprawne ujawnienie podlega szczególnej odpowiedzialności.
🔹 Art. 266: bezprawne ujawnienie informacji poznanych w związku z pracą lub funkcją, gdy istnieje obowiązek zachowania tajemnicy.
🔹 Art. 267: bezprawne uzyskanie dostępu do informacji lub systemu informatycznego. Sam legalny dostęp techniczny nie wystarcza do popełnienia przestępstwa, lecz przekroczenie jego granic może wymagać zbadania. A tego nie wiadomo, bo to się dzieje na obcej infrastrukturze.
🔹 Art. 130: szpiegostwo. Gdyby wykazano świadomą współpracę z obcym wywiadem i przekazywanie mu informacji mogących zaszkodzić Polsce, zastosowanie mogłyby znaleźć przepisy o szpiegostwie. Więc jedyne tłumaczenie, jake pozostaje rządzącym to własna głupota.
‼️ I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE‼️
Ministerstwo Finansów samo przyznaje, że dane KSeF stanowią tajemnicę skarbową. Jednocześnie architektura komunikacyjna uzależnia funkcjonowanie tego systemu od zagranicznego operatora bramki bezpieczeństwa.
Każdy z wymienionych przepisów został złamany. Istnieją konkretne podstawy prawne do zbadania tego przez UODO, NIK, ABW, prokuraturę i właściwe organy kontroli.
Niech Ministerstwo Finansów odpowie na pięć prostych pytań:
1️⃣ Jakie dokładnie informacje technicznie może odczytać Imperva?
2️⃣ Jakie dane może rejestrować i przechowywać?
3️⃣ Kto, w jakich krajach i na jakiej podstawie prawnej może mieć do nich dostęp?
4️⃣ Jak MF audytuje operacje wykonywane na bramce?
5️⃣ Jakie analizy prawne i bezpieczeństwa uzasadniają wybór takiej architektury?
Rząd na te pytania nie odpowiada, co znaczy, że zdają sobie sprawę z tego, że popełnia zbrodnię stanu.
Tusk wprost powiedział o zbrodni stanu w przypadku samego ryzyka dostępu obcego państwa do danych z Pegasusa, więc ewidentnie analogiczne standardy oceny należy zastosować wobec KSeF!
Tajemnica skarbowa nie przestaje być tajemnicą, tylko dlatego, że przebiega przez zagraniczną bramkę WAF‼️
🚨 Algorytm X coraz mocniej nagradza posty, które ludzie czytają do końca‼️
Od 20 października ranking lepiej przewiduje czas uwagi, a retrieval faworyzuje wysoki read-through. Copy-link share waży najwięcej (~20), lajki mało (~0,66), a „Not interested” i mute mocno karzą.
Krótki clickbait traci, długi esej z tezą i dowodem zyskuje.
Pełny rozkład: co umiera, co wygrywa i jak grać — poniżej 👇
Zbadałem aktualny algorytm X (stan na koniec października 2026). Co umiera, co wygrywa, co ma sens, ton i gra — niżej wszystko wyjaśniam.
Od maja doszło kilka istotnych zmian. Najważniejsza: @elonmusk ogłosił (20.10) nowy model rankingowy, który lepiej przewiduje prawdopodobny czas spędzony na poście, oraz model retrieval, który faworyzuje posty, które ludzie czytają do końca. Wagi w otwartym kodzie (xai-org/x-algorithm) nadal mocno premiują copy-link share (~20), reply/quote/DM (~5, a mutual reply nawet ~20) i mocno karzą „Not interested”, mute, block i report. Lajki ważą mało (~0,66).
1⃣ CO NAPRAWDĘ UMIERA
➡️ Umarło myślenie „wystarczy dużo lajków”.
🛠️ Technicznie: ranking to suma ważonych prawdopodobieństw wielu akcji. Like ma niską wagę, a dwell i pełne przeczytanie zyskały na znaczeniu.
✅ Przykład: 300 lajków od ludzi, którzy tylko kliknęli i poszli dalej, przegrywa z 30 odpowiedziami + długim czytaniem od właściwych odbiorców.
➡️ Umarł czysty clickbait i treść, którą ludzie porzucają w połowie.
🛠️ Technicznie: retrieval i ranking coraz lepiej wykrywają posty, które ludzie czytają do końca, oraz przewidują czas uwagi.
✅ Przykład: mocny hook bez pokrycia zbiera kliknięcia, ale szybko generuje „scroll past” i obniża score.
➡️ Umarły same linki zewnętrzne bez natywnej wartości.
🛠️ Technicznie: post musi generować dwell, reply, quote lub share wewnątrz X. Goły link rzadko to robi.
✅ Przykład: zamiast „tu mój artykuł: link” daj tezę + kluczowy fragment + wniosek, a link jako źródło.
➡️ Umarło zalewanie feedu wieloma postami naraz.
🛠️ Technicznie: system nadal ogranicza dominację jednego autora w jednym feedzie.
✅ Przykład: jeden mocny, długi post + ewentualny wątek lepszy niż 6 krótkich w godzinę.
➡️ Umarła pusta kontrowersja generująca głównie negatywy.
🛠️ Technicznie: „Not interested”, mute, block i report mają bardzo wysokie ujemne wagi (report ~-234, mute ~-58).
✅ Przykład: ostra teza z dowodem może działać; czysta obelga lub rasowa prowokacja bez argumentu często zabija zasięg out-of-network.
2⃣ CO NAPRAWDĘ WYGRYWA
➡️ Wygrywa post, który ludzie czytają do końca i na którym zostają dłużej.
🛠️ Technicznie: nowy ranking lepiej przewiduje time spent, a retrieval faworyzuje wysoki read-through.
✅ Przykład: długi, podzielony na sekcje esej z hookiem, dowodami i wnioskiem bije krótki mem lub one-liner.
➡️ Wygrywa copy-link share, reply i quote.
🛠️ Technicznie: najwyższe pozytywne wagi.
✅ Przykład: treść, którą ludzie kopiują i wysyłają dalej albo na którą merytorycznie odpowiadają, jest mocniejsza niż ta, którą tylko lajkują.
➡️ Wygrywa trafność dla konkretnego widza + rozpoznawalny temat.
🛠️ Technicznie: model personalizuje ranking na podstawie historii interakcji.
✅ Przykład: cykl o konkretnym temacie (audyt techniczny, libertarianizm, AI) buduje lepsze dopasowanie niż losowe prowokacje.
➡️ Wygrywa dowód osobisty i konkret.
🛠️ Technicznie: zwiększa szansę na dwell, reply, quote i share.
✅ Przykład: „sprawdziłem, oto nagłówki / zrzut / komenda” bije „to jest złe”.
➡️ Wygrywa media, które niosą informację i zatrzymują.
🛠️ Technicznie: nie ma magicznego mnożnika „obrazek = boost”, ale photo expand, video view i dłuższy dwell pomagają.
✅ Przykład: zrzut ekranu, wykres, krótki screen z testu — tak. Losowa grafika — słabo.
3⃣ FORMATY, KTÓRE MAJĄ SENS
➡️ Teza + dowód + wniosek w jednym, czytelnym poście (lub wątku).
➡️ Długi post tylko wtedy, gdy ma napięcie i strukturę (sekcje, numeracja, hook).
➡️ Zrzut ekranu / wykres / krótki film jako dowód, nie dekoracja.
➡️ Seria tematyczna z konsekwentnym znakiem rozpoznawczym.
➡️ Odpowiedzi merytoryczne pod własnym postem jako dogrywka (dodatkowy dowód, źródło).
4⃣ TON, KTÓRY MA SENS
➡️ Pierwsza osoba + własny dowód.
➡️ Jedna mocna, klasyfikowalna teza na post.
➡️ Ostrość z argumentem, nie czysta agresja.
➡️ Konkretne nazwy, liczby, narzędzia.
➡️ Bez żebrania o lajki — lepiej zaproszenie do kontrargumentu z dowodem.
5⃣ GRA, KTÓRA WYNIKA Z ALGORYTMU
➡️ Projektuj każdy post pod kilka przewidywanych działań jednocześnie: dwell (czytanie do końca), reply, quote, copy-link share.
➡️ Pilnuj negatywnych sygnałów jak trucizny — prowokuj do dyskusji, nie do mute/report.
➡️ Świeżość ma znaczenie, ale ważniejsza jest jakość i pełne przeczytanie.
➡️ Nie optymalizuj pod „sztuczki”. Optymalizuj pod zachowanie człowieka: czy zatrzyma się, przeczyta do końca, odpowie lub skopiuje link?
Najkrótsza reguła operacyjna teraz: mniej sztuczek i pustej kontrowersji, więcej treści, które ludzie naprawdę czytają do końca, więcej dowodów i serii, więcej powodów do reply/quote/share niż do samego lajka.
Algorytm coraz bardziej nagradza uwagę, a nie tylko kliknięcia.
🚨 Zagraniczna bramka Impervy widzi wszystkie faktury KSeF‼️
💥 To jest pewne, niepodważalne, na 100% udowodnione‼️
Czy w ten sposób jest łamane jakieś prawo⁉️
W tym wpisie przeanalizuję aspekty prawne pozwalające postawić twórców KSeF przed Trybunałem Stanu.
Amerykańska firma Imperva, należąca do francuskiego koncernu Thales i posiadająca zaplecze badawcze w Izraelu, obsługuje bramkę WAF Krajowego Systemu e-Faktur.
Na bramce następuje zakończenie szyfrowanego połączenia od podatnika do Ministerstwa Finansów. Operator ma techniczną możliwość odczytu jawnej warstwy HTTP, w tym metadanych i odpowiedzi API. To pozwala mu odczytać i pobrać pełną treść każdej faktury.
W ten sposób wywiady USA, Francji i Izraela mają bardzo łatwą techniczną możliwość widzenia szczegółowo pełnego obiegu handlowego Polski. To nie są spekulacje, to jest pewne i możliwe do łatwego udowodnienia w sądzie.
Kto i na jakiej podstawie zdecydował o udostępnieniu zagranicznemu operatorowi tak strategicznego punktu dostępu do informacji o polskiej gospodarce⁉️
Czy naruszono prawo⁉️
Sprawdźmy, jakie przepisy mogą mieć zastosowanie, by móc oskarżyć twórców tego szpiegowskiego systemu (a zatem ekipę Morawieckiego i Tuska) o zbrodnię stanu.
⚖️ KONSTYTUCJA RP
🔹 Art. 51 ust. 2: państwo nie może pozyskiwać, gromadzić ani udostępniać informacji o obywatelach ponad to, co niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Udział zagranicznej bramki w przetwarzaniu danych polskich podatników nie jest niezbędny. Świadczy o tym choćby to, że przytłaczająca większość państw na świecie nie oddała bramki bezpieczeństwa zagranicznemu podmiotowi w chmurze.
🔹 Art. 51 ust. 5: zasady gromadzenia i udostępniania informacji określa ustawa. Gdzie określono granice dostępu zewnętrznego operatora do informacji przetwarzanych przez KSeF? Ministerstwo Finansów trzyma to w tajemnicy. Nie tylko umowa z Impervą jest tajna, ale MF w ogóle nie przyznaje się do tego, że oddało bramkę bezpieczeństwa tej firmie.
🔹 Art. 51 ust. 4: obywatel może żądać sprostowania lub usunięcia informacji nieprawdziwych. Tymczasem KSeF nie pozwala usunąć nawet faktury wystawionej na cudzy NIP w wyniku nadużycia. Czy przewidziane procedury wystarczają do realizacji tego prawa? Nie ma takich.
🔹 Art. 49: państwo ma obowiązek chronić tajemnicę komunikowania się. Terminacja TLS przez zagraniczny podmiot nie jest zgodna z zasadami ograniczania tej tajemnicy.
🔹 Art. 22 i 31 ust. 3: ograniczenia wolności gospodarczej muszą mieć podstawę ustawową i spełniać wymagania proporcjonalności. Sam obowiązek korzystania z KSeF wynika z ustawy. Jednak architektura pozwalająca zewnętrznemu operatorowi analizować ruch całej gospodarki nie jest w żadnej ustawie zapisana.
🔹 Art. 47: chroni prywatność, także przedsiębiorców prowadzących JDG. Faktury mogą ujawniać szczegóły życia prywatnego, majątku, leczenia czy świadczonych usług.
🔹 Art. 7: organy państwa muszą działać na podstawie i w granicach prawa. MF powinno wykazać podstawę, zakres i warunki powierzenia obsługi tej części infrastruktury zagranicznej firmie Imperva. Trzymają to w tajemnicy. Wprost w odpowiedziach na interwencje i interpelacje poselskie piszą, że tego nie ujawnią.
🔹 Art. 61: obywatele mają prawo do informacji o działalności władz publicznych. Tymczasem nie można poznać nawet niezastrzeżonych warunków korzystania z usług Impervy.
🔹 Art. 198: członkowie Rady Ministrów mogą odpowiadać przed Trybunałem Stanu za naruszenie Konstytucji lub ustawy w związku z zajmowanym stanowiskiem. Doszło do bezprawnego udostępnienia danych, więc odpowiedzialność sięga najwyższych szczebli władzy.
🇪🇺 PRAWO UNII EUROPEJSKIEJ
🔹 Karta Praw Podstawowych, art. 7 i 8: prawo do prywatności i ochrony danych osobowych. Nie wolno traktować informacji o życiu gospodarczym osób fizycznych jak danych pozbawionych ochrony.
🔹 Karta Praw Podstawowych, art. 16: wolność prowadzenia działalności gospodarczej. Przedsiębiorca powinien mieć zapewnioną ochronę poufnych informacji dotyczących jego działalności.
🔹 RODO, art. 5 ust. 1 lit. c i f: minimalizacja danych oraz ich poufność. Zewnętrzny operator powinien przetwarzać wyłącznie dane niezbędne do realizacji konkretnej usługi.
🔹 RODO, art. 25: ochrona danych w fazie projektowania. Nie zastosowano architektury ograniczającej dostęp operatora WAF do treści informacji gospodarczych.
🔹 RODO, art. 28: powierzenie przetwarzania danych. Imperva przetwarza dane osobowe, musi więc istnieć odpowiednia podstawa powierzenia, określony zakres czynności i gwarancje bezpieczeństwa. Rząd to ukrywa.
🔹 RODO, art. 32: bezpieczeństwo przetwarzania. Administrator musi zapewnić poziom ochrony odpowiedni do ryzyka. A tutaj chodzi o system obejmujący ogromną część gospodarki całego państwa!
🔹 RODO, art. 35: ocena skutków dla ochrony danych. Przy przetwarzaniu powodującym wysokie ryzyko konieczna jest DPIA. Nie ma żadnych publicznych dokumentów oceniających konsekwencje dostępu zewnętrznego operatora do ruchu KSeF.
🔹 RODO, art. 44–46: przekazywanie danych poza EOG wymaga odpowiedniej podstawy i zabezpieczeń. Nie sprawdzono, gdzie trafiają dane, logi, kopie diagnostyczne i informacje dostępne personelowi.
🔹 RODO, art. 48: samo żądanie organu państwa trzeciego nie daje automatycznego prawa do przekazania danych osobowych. Nie przeanalizowano ryzyka żądań kierowanych do dostawcy na podstawie obcego prawa. Nie ma takich analiz.
🔹 NIS2, art. 21, oraz polska ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, art. 8: obowiązki zarządzania ryzykiem obejmują bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Gdzie jest ocena ryzyka zależności centralnego systemu fiskalnego od zagranicznego usługodawcy? Nie ma.
📜 ORDYNACJA PODATKOWA
🔹 Art. 293: indywidualne informacje podatników są objęte tajemnicą skarbową. Ministerstwo Finansów samo potwierdza, że dane KSeF stanowią taką tajemnicę — odpowiedź na interpelację nr 15132!
🔹 Art. 294 § 4: tajemnica skarbowa obowiązuje również inne osoby, którym udostępniono chronione informacje. Czy dotyczy to personelu zagranicznego operatora i jak egzekwuje się ten obowiązek?
🔹 Art. 297h: specjalny przepis ogranicza udostępnianie faktur i danych KSeF do wskazanych organów. Operator WAF nie jest takim organem. Czy jego techniczny dostęp mieści się wyłącznie w legalnym przetwarzaniu powierzonym, czy wykracza poza ten zakres?
🔹 Art. 306: za bezprawne ujawnienie tajemnicy skarbowej przez osobę zobowiązaną do jej zachowania grozi nawet 5 lat więzienia.
🔹 Kontrola dostępu: MF zapewnia, że każdy wgląd pracownika KAS w fakturę jest monitorowany i audytowany. A tymczasem nie jest rejestrowany dostęp do chronionych danych na zagranicznej bramce! MF nie potrafi go odtworzyć i skontrolować, bo to działa na obcej infrastrukturze!
📕 INNE USTAWY I ROZPORZĄDZENIA
🔹 Ustawa o VAT, art. 106nd ust. 1: Szef KAS prowadzi KSeF i jest administratorem zawartych w nim danych. Korzystanie z podwykonawcy nie zwalnia go z odpowiedzialności za ich ochronę.
🔹 Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, art. 11: poufne ceny, rabaty, dostawcy i warunki umów mogą stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa. Bezprawne pozyskiwanie takich informacji podlega zakazowi.
🔹 Ta sama ustawa, art. 23: bezprawne ujawnienie lub wykorzystanie tajemnicy przedsiębiorstwa w przypadkach określonych ustawą może stanowić przestępstwo.
🔹 Ustawa o ochronie danych osobowych, art. 107: przetwarzanie danych osobowych bez uprawnienia może być przestępstwem. Uprawnienie musi obejmować rzeczywisty zakres wykonywanych operacji.
🔹 Ustawa o ochronie informacji niejawnych, art. 5: dane związane z obronnością mogą wymagać ochrony właściwej dla informacji niejawnych. Czy zbadano możliwość występowania takich danych w fakturach dotyczących strategicznych zamówień?
🔹 Krajowe Ramy Interoperacyjności, § 19: wymagają ochrony przed nieuprawnionym dostępem oraz odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa w umowach serwisowych ze stronami trzecimi. Czy takie gwarancje istnieją i są egzekwowane? To też jest tajemnica.
🔹 Krajowe Ramy Interoperacyjności, § 20: nakazują wiarygodne dokumentowanie określonych dostępów do prawnie chronionych danych. Czy logowane są operacje na bramce WAF i kto ma kontrolę nad tymi logami? Nad tym kontrolę ma tylko Imperva.
🔹 Ustawa o dostępie do informacji publicznej, art. 16: odmowa udostępnienia informacji publicznej przez organ władzy co do zasady wymaga decyzji. Czy MF prawidłowo rozpatruje wnioski o informacje dotyczące architektury, umów i zabezpieczeń KSeF? Póki co nie, bo na wszystkie wnioski odpowiada, że to tajemnica.
🚨 KODEKS KARNY
🔹 Art. 231: funkcjonariusz publiczny odpowiada za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków ze szkodą dla interesu publicznego albo prywatnego. Świadome zignorowanie obowiązków ochrony danych może rodzić taką odpowiedzialność.
🔹 Art. 265: ujawnienie informacji niejawnych. Wśród przetwarzanych informacji występują dokumenty posiadające odpowiednie klauzule, więc ich bezprawne ujawnienie podlega szczególnej odpowiedzialności.
🔹 Art. 266: bezprawne ujawnienie informacji poznanych w związku z pracą lub funkcją, gdy istnieje obowiązek zachowania tajemnicy.
🔹 Art. 267: bezprawne uzyskanie dostępu do informacji lub systemu informatycznego. Sam legalny dostęp techniczny nie wystarcza do popełnienia przestępstwa, lecz przekroczenie jego granic może wymagać zbadania. A tego nie wiadomo, bo to się dzieje na obcej infrastrukturze.
🔹 Art. 130: szpiegostwo. Gdyby wykazano świadomą współpracę z obcym wywiadem i przekazywanie mu informacji mogących zaszkodzić Polsce, zastosowanie mogłyby znaleźć przepisy o szpiegostwie. Więc jedyne tłumaczenie, jake pozostaje rządzącym to własna głupota.
‼️ I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE‼️
Ministerstwo Finansów samo przyznaje, że dane KSeF stanowią tajemnicę skarbową. Jednocześnie architektura komunikacyjna uzależnia funkcjonowanie tego systemu od zagranicznego operatora bramki bezpieczeństwa.
Każdy z wymienionych przepisów został złamany. Istnieją konkretne podstawy prawne do zbadania tego przez UODO, NIK, ABW, prokuraturę i właściwe organy kontroli.
Niech Ministerstwo Finansów odpowie na pięć prostych pytań:
1️⃣ Jakie dokładnie informacje technicznie może odczytać Imperva?
2️⃣ Jakie dane może rejestrować i przechowywać?
3️⃣ Kto, w jakich krajach i na jakiej podstawie prawnej może mieć do nich dostęp?
4️⃣ Jak MF audytuje operacje wykonywane na bramce?
5️⃣ Jakie analizy prawne i bezpieczeństwa uzasadniają wybór takiej architektury?
Rząd na te pytania nie odpowiada, co znaczy, że zdają sobie sprawę z tego, że popełnia zbrodnię stanu.
Tusk wprost powiedział o zbrodni stanu w przypadku samego ryzyka dostępu obcego państwa do danych z Pegasusa, więc ewidentnie analogiczne standardy oceny należy zastosować wobec KSeF!
Tajemnica skarbowa nie przestaje być tajemnicą, tylko dlatego, że przebiega przez zagraniczną bramkę WAF‼️
BOOM! 💥 Ministerstwo Finansów oficjalnie wywiesza białą flagę ws. architektury #KSeF!!!
#Cyberbezpieczeństwo, #PaństwoZDykty, #GPS65.
Zapytani o oddanie bramki bezpieczeństwa WAF zagranicznej firmie, która widzi metadane z polskich faktur, urzędnicy uznali... publiczne protokoły internetowe za ściśle tajne! 🤦♂️
"Ograniczenia informacyjne ze względów bezpieczeństwa" – tak MF pudruje architektonicznego bubla i własną ignorancję. To, że oddali mapę całej polskiej gospodarki obcym wywiadom uznali za tajemnicę państwową! Próbują utajnić to, co udowodniłem 4 prostymi komendami, które każdy głupi może powtórzyć! Państwo z dykty w pełnej krasie, budowane przez ludzi, którzy nie rozumieją, jak działa internet. Żałosne. 🤡
🚨 KSeF może łamać RODO — i to w kilku miejscach naraz‼️
Faktury jednoosobowych firm to dane osobowe. Bramkę obsługuje amerykańska Imperva, która odszyfrowuje ruch. MF milczy o umowie powierzenia, ocenie skutków i podstawie transferu do USA.
Do tego każdy, kto zna 5 danych z faktury, może bez logowania pobrać pełną treść.
Czy to naruszenie, rozstrzygnie UODO. Pełna analiza poniżej 👇
🚨 KSeF a RODO ‼️
1️⃣ Czego dotyczy RODO⁉️
RODO chroni dane osób fizycznych. Administrator danych musi je zabezpieczyć adekwatnie do ryzyka i wykazać, że tego dokonał. Może powierzyć przetwarzanie innej firmie, ale tylko na podstawie umowy. Przekazanie danych firmie spoza UE wymaga osobnej podstawy prawnej.
2️⃣ Jakie dane osobowe są w KSeF⁉️
Firmy jednoosobowe (JDG), wspólnicy spółek cywilnych i rolnicy to osoby fizyczne. Ich imię i nazwisko, NIP, adres i kwoty z faktur to dane osobowe. Do KSeF mogą też trafiać faktury dla konsumentów. Administratorem danych w KSeF jest Szef KAS (art. 106nd ustawy o VAT).
3️⃣ Gdzie RODO może być łamane⁉️
🔹 Transfer do USA: bramkę obsługuje amerykańska Imperva, która ma dostęp do odszyfrowanego ruchu, potrzebna jest podstawa prawna takiego transferu. MF nie ujawnia, czy ją ma.
🔹 Zabezpieczenia (art. 32): Imperva odszyfrowuje ruch, a metadane i pojedyncze faktury w drodze powrotnej nie są dodatkowo szyfrowane, więc są dla niej czytelne.
🔹 Dokumenty (art. 28, 35): obowiązkowe są umowa powierzenia i ocena skutków dla ochrony danych. MF milczy, czy je ma.
🔹 CLOUD Act a art. 48 RODO: nakaz sądu USA nie jest w UE podstawą wydania danych. Jeśli Imperva go wykona, naruszy RODO, a umowa tego konfliktu nie usuwa.
🔹 Dostęp anonimowy: każdy, kto zna 5 danych z faktury, pobiera bez logowania pełną fakturę JDG razem z danymi osobowymi. Tego dostępu nie da się odwołać. Zakres tych danych ustalono rozporządzeniem, a art. 51 ust. 5 Konstytucji wymaga ustawy.
Naruszenia nie są dowiedzione. Rozstrzygnąć to może Prezes UODO, który ma prawo zażądać dokumentów ukrywanych przez MF. Skargę może złożyć każda JDG, której faktury są w KSeF.
Grzegorz GPS Świderski retweeted
Przyglądamy się koncepcji polskich ordynacji rodowych i sile rozproszonej autonomii ziemskiej w dobie post-reprywatyzacyjnej transformacji. Czy technologia i wzrost produktywności mogą zautomatyzować libertariańską wizję Tysiąca Liechtensteinów? Sprawdź … ift.tt/3N2YO5e
Braunizacja to przeciwieństwo korwinizacji.
@JkmMikke mówi dużo mądrych rzeczy, a czasem palnie jakąś głupotę, czarny pijar mu to wyciąga i on na tym traci elektorat. Stąd słynne protokoły 1%, 3%, 4,99%. Wszystko pod progiem.
@GrzegorzBraun_ robi to samo, ale każda głupota, którą palnie, napędza mu coraz większy elektorat. Więc już jest wysoko nad progiem, ma 10% i ciągle mu rośnie.
A w istocie Korwin i Braun mają identyczne poglądy, oni są liberałami, konserwatystami, monarchistami, antysemitami, narodowcami, patriotami, państwowcami, wolnorynkowcami, antysystemowcami. To są wszystko bardzo pozytywne cechy.
A te głupoty, które czasem gadają, są głównie pod publiczkę, to ich gra, marketing, propaganda, pijar, to służy napędzaniu sobie popularności i głosów. Braun jest w tym od Korwina dużo lepszy.
Ano pełna zgoda. Braunizacja polskiej prawicy to droga donikąd.
Co więcej, Pan Tusk skacze z radości widząc, że na prawicy Braun się rozpycha, bo dzięki niemu nie tylko można zmobilizować swoich wyborców w walce z Braunem, to jeszcze udział Brauna w rządzie na lata skompromituję koncept rządów prawicy.
Tak, jak kiedyś udział Giertycha i Leppera to zrobił.
🚨 Polskie wady mogą uratować Europę przed islamem‼️
Brak solidarności, nieufność, grypsera, szowinizm, kombinowanie i prowincjonalizm sprawiają, że nie nadajemy się do nowoczesnej Europy.
Dokładnie te cechy blokują mechanizmy, dzięki którym dżihadyści opanowali Francję, Niemcy czy Szwecję.
Nasze wady stają się zaletami w wojnie hybrydowej. Pełna lista i argumentacja poniżej 👇
💥 Nasze wady, to w istocie zalety‼️
To jest wpis nietolerancyjny, rasistowski, antyimigracyjny. Taki być musi, bo taka jest sytuacja. A zatem ad rem. Polacy mają wiele wad — wymienię je:
1⃣. Brak solidarności. Nie wspieramy sąsiadów, rodaków, współpracowników — zwalczamy ich. Wolimy sobie zaszkodzić, by innym było jeszcze gorzej. Nie chcemy zarobić, jeśli to spowoduje, że inni zyskają więcej.
2⃣. Grypsera, fala. W więzieniu i wojsku (co wychodzi na jedno) stosujemy specjalne wyrafinowane rytuały, które służą poniżaniu innych i dzięki temu lepiej się czujemy. Pomiatamy słabiej usadowionymi w kolektywie. Wszystkie te rytuały to kwestia honoru. Honor grypsującego nie pozwoli mu nigdy przyjąć innych zasad.
3⃣. Szowinizm i antysemityzm. To wyssaliśmy z mlekiem matki. Nie lubimy obcych, widzimy w nich zagrożenie, uznajemy za wrogów, myślimy, że chcą nam zaszkodzić. Umiemy tych podejrzanych poznać po nosie, włosach, kolorze skóry, akcencie.
4⃣. Nie ufamy władzy. Władzę państwową uważamy za zło konieczne. Przepisy olewamy, ustawy omijamy, podatków nie płacimy. Urzędnikom nigdy nie mówimy prawdy — wypełniając wszelkie formularze, ściemniamy. Doskonale wiemy, jak się władzę oszukuje.
5⃣. Kombinujemy. Nie robimy niczego wprost — wolimy skompilowane układy. Walutą handlujemy w bramach, a nie w kantorach. Wystawiamy trzy faktury na tę samą usługę. Na kasę fiskalną zawsze nabijamy mniejszą kwotę, niż trzeba. Znamy wszystkie możliwe myki obchodzące prawo.
6⃣. Przekupujemy. Korupcja to nasz żywioł. Załatwiamy wszystko na lewo. Dajemy pod stołem, bierzemy w łapę. Wiemy komu ile dać i wiemy, jak wziąć.
7⃣. Podglądamy. Obserwujemy innych z ukrycia. Niezdrowo interesujemy się ich życiem intymnym. Cichcem ich inwigilujemy, a potem ubarwiamy to, co widzimy poprzez plotkowanie. Nic się przed nami nie ukryje.
8⃣. Patrzymy spode łba. Wywołujemy w innych poczucie winy. Gdy na innych patrzymy, to oni czują, że coś podejrzewamy, że wiemy o ich niecnych uczynkach. Nigdy nie mogą być pewni czy czasem nie wykryliśmy ich zbrodniczych zamiarów.
9⃣. Nikomu nie ufamy. Każdego traktujemy tak, jakby chciał nas oszukać, okraść, nabrać. A już szczególnie nie ufamy tym, którzy inaczej wyglądają, inaczej mówią, inaczej się zachowują, inaczej się ubierają.
🔟. Nie uśmiechamy się. Jesteśmy podejrzliwi. Obcych traktujemy z dystansem, nie pozwalamy na spoufalanie się.
1⃣1⃣. Kościół. Jesteśmy zatwardziałymi katolikami, pogardzamy innymi wierzeniami i uważamy je za głupie i nieprawdziwe. Wierzymy w naszego katolickiego Boga i jego Matkę i nikt nas z tej drogi nie zwiedzie. Jezus jest naszym królem, a Maryja królową.
1⃣2⃣. Mamy groby. I znamy groby bliskich i sąsiadów. Jak ktoś nie ma grobu albo ma taki jakiś obciachowy grób, taki nietradycyjny, to nim pogardzamy. Jak ktoś nie ma grobów bliskich, to nie wiemy, skąd pochodzi i dlatego mamy do niego dystans.
1⃣3⃣. Prowincjonalizm, zaściankowość. W każdym miasteczku, wsi, osiedlu, wszyscy się znamy. Potrafimy odróżnić swoich od przybyszy. Jesteśmy nietolerancyjni w stosunku do obcych.
To wszystko powoduje, że się nie nadajemy do nowoczesnej Europy.
Na zachodzie jest inaczej — ludzie są życzliwi, ufni, pomocni, uczciwi, praworządni, tolerancyjni, przyjaźni, hojni — szczególnie dla obcych.
I to ich gubi!!! Dżihadyści wykorzystują to przeciw nim!!!
Te wszystkie nasze wady powodują, że to my Europę uratujemy — bo nas islamiści nie opanują. Nasze wady są zaletami w wojnie z wojującym islamem! Muzułmanie nie mają sposobu na nasz Ciemnogród!
Bojownicy państwa islamskiego prowadzą z Europejczykami wojnę. To jest wojna hybrydowa. Trochę militarna, trochę krwawa, oparta o terroryzm, ale głównie to wojna społeczna, ekonomiczna, psychologiczna, propagandowa, religijna, demograficzna, oparta o zasadę piątej kolumny, czyli na instalowaniu na terenie wroga dywersantów, sabotażystów i szpiegów. Mahometanie idą w tym dalej — co można nazwać szóstą kolumną — instalują matki z dziećmi, produkując wyborców, którzy w końcu przegłosują miejscowych i opanują Europejczyków bezkrwawo. Taki mają plan i go realizują.
Islamiści już zajęli Francję, Niemcy, Holandię, Wielką Brytanię czy Szwecję — te kraje są stracone dla cywilizacji zachodniej. Opanowywali ich systematycznie przez lata. Robili to tak, że powoli przejmowali małe miasteczka i dzielnice większych miast. Wykorzystywali ufność miejscowych, by zajmować stanowiska polityczne w lokalnych samorządach. Podawali władzom fałszywe dane i nikt tego nie sprawdzał. Dostawali zasiłki i darmowe mieszkania. Sprowadzali rodziny i rozmnażali się tak, aż uzyskali większość. Robili to w sposób zaplanowany, finansowany przez bogatych Arabów z zewnątrz. Budowali meczety i instalowali w nich imamów indoktrynujących wszystkich dookoła.
Opanowali więzienia, systematycznie wspierając bandytów, którzy dzięki wsparciu miejscowych imamów przechodzą na islam. I nawet jeśli większość przestępców przyjmuje islam nieszczerze, by mieć lepsze jedzenie, to jakiś procent kryminalistów uwierzy w te hurysy w raju i się zdecyduje na samobójczy zamach. Szczególnie że ci miejscowi bandyci, będący Francuzami, Niemcami czy Szwedami, to najczęściej Murzyni, czyli w istocie imigranci.
Oczywiście jeszcze wszystkich miasteczek, dzielnic i więzień nie opanowali, ale już zdobyli tyle przyczółków, że są nie do pokonania. Już mają praktycznie eksterytorialne strefy „no-go”, do których boi się wchodzić policja. W ciągu najbliższych 15 lat przejmą całkowicie władzę. Na pewno we Francji, Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii czy w Szwecji — i wielu innych krajach Zachodu. Te kraje staną się kalifatami z rządzącym prawem szariatu.
Kiedyś przegraliśmy z powodu naszego charakteru, dziś ten charakter uratuje nas od zagłady. Przetrwamy, uratujemy europejskość. Jednak bez wojny się nie obejdzie. Dżihadystom nie wystarczy połowa Europy, będą dążyć do opanowania całości. Nie opanują nas poprzez V i VI kolumnę, to będą próbować wygrać militarnie. Więc już się powinniśmy do tego szykować, tak jak wojujący islam od lat szykuje się do przejęcia Europy. Pierwszy krok do tego to docenienie naszych wad, które wyżej wymieniłem. Radzę przeczytać je jeszcze raz, zwracając szczególną uwagę na to, że te wady są zaporą dla państwa islamskiego.
Grzegorz GPS Świderski
Grzegorz GPS Świderski retweeted
I am delighted to announce the launch of Metis Reasoning, a new AI company I have founded with a team of researchers, mathematicians, robotics experts and entrepreneurs.
We are pursuing a different approach to general and embodied AI reasoning: developing systems that can establish what they know, test conclusions against evidence and learn to reason more effectively through experience.
Alongside today's launch, we are publishing The Age of Reasoning, a white paper setting out the research foundations of our approach and what we believe the next generation of AI could look like.
I will also be discussing these ideas @NVIDIAGTC in Berlin today, alongside researchers exploring new approaches to AI.
🚨 Feministkom chodzi głównie o seks bez konsekwencji‼️
Prawo głosu i formalną równość już mają. Walczą przede wszystkim o aborcję, żeby kobiety mogły spółkować tak beztrosko, jak mężczyźni — bez ryzyka stworzenia dziecka.
To równanie w dół, a nie w górę. Celem jest zwiększenie głupich ruchów niegodnych filozofa kosztem wartości ludzkiego życia.
Pełny argument poniżej 👇
💥Chodzi o ruchanie‼️
Zastanówmy się: jaki cel mają feministki?
Przecież prawo głosu w wyborach kobiety już mają, a jeśli chodzi o równość względem prawa, to jej co prawda nie ma, ale akurat nierówność ta jest korzystniejsza dla kobiet, bo mają one różnorodne przywileje: nie podlegają obowiązkowemu poborowi do wojska, mają niższy wiek przechodzenia na emeryturę, są preferowane w sądach rodzinnych, mają prawo do urlopu macierzyńskiego etc. O co więc chodzi feministkom w ich walce politycznej? Dlaczego walczą głównie o legalizację aborcji, co raczej cieszy się większym poparciem mężczyzn niż kobiet?
Feministkom chodzi głównie o to, by kobiety mogły się ruchać tak jak mężczyźni — bez ryzyka, że coś w ciele się zagnieździ, bez konieczności myślenia o konsekwencjach, bez myślenia o wcześniejszym zabezpieczeniu. Chodzi o ruchanie, o coraz więcej ruchania, o coraz częstsze ruchanie, o coraz bardziej swobodne i beztroskie ruchanie.
Zaznaczam, że słowa „ruchanie” używam tu świadomie, mimo że może ono zabrzmieć wulgarnie. Jednak tutaj chodzi właśnie o taki wulgarny seks, więc to słowo jest bardzo adekwatne i na miejscu — feministkom nie chodzi o miłość, kochanie się, poszanowanie dla kobiet czy wolność wyboru — do tego aborcja nie jest potrzebna — chodzi o ruchanie się — aborcja ma ułatwiać ruchanie, a nie miłość, związek męsko—damski czy rodzicielstwo, chodzi o czystą fizyczną przyjemność bez względu na konsekwencje, chodzi o to, by uniknąć konsekwencji wszelkimi metodami, nawet kosztem ludzkiego życia.
Niechciana ciąża może być dramatem dla kobiety, czyli konsekwencja ruchania może być dramatyczna. I feministkom chodzi o to, by można było łatwo się tego dramatu pozbyć — by móc się ruchać do woli bez ryzyka urodzenia dziecka, nawet jak się zajdzie w ciąże. Celem jest ruchanie bez konsekwencji. Chodzi o to, żeby niechciana ciąża dla nieodpowiedzialnej matki była takim samym dramatem, jakim jest dla nieodpowiedzialnego ojca, czyli małym dramatem. Jak ojciec jest odpowiedzialny, to dla niego niechciana ciąża może być powodem do zadbania o dziecko, ale jak jest nieodpowiedzialnym luzakiem, to może to olać i zwalić obowiązek opieki na kobietę. Niektóre kobiety też tak by chciały — też chciałyby się wyluzować i móc olewać. Jednak natura im w tym przeszkadza. Jedyną możliwość, by móc tak samo olewać jest dopuścić do mordowania dzieci nienarodzonych. Celem nie jest to by olewanie ograniczyć, ale by je zwiększać.
Celem aborcji i pigułek wywołujących poronienie jest to, by kobiety mogły się bardziej puszczać — a to, że kobiety, które się mało puszczają, mogą na tym skorzystać, to jest efekt uboczny. Chodzi o to, by zrównać kobietę z mężczyzną, wbrew naturze, która nie uczyniła obu płci równymi. Chodzi o to, by kobieta mogła się ruchać tak swobodnie i beztrosko jak to mogą robić mężczyźni. Mężczyzna może ruchać się z kim chce, z dowolną częstotliwością i zawsze może się wszystkiego wyprzeć, uciec czy ukryć się. Kobieta przed dzieckiem, które się w niej zagnieździ, uciec nie może — aby wyrównać sytuacje, feministki chcą dać kobietom możliwość zamordowania swojego dziecka.
Swoboda zabiegów aborcji, ich dostępność i darmowość służy temu, by można się było więcej ruchać, z większą ilością mężczyzn, w każdej sytuacji. Feministkom chodzi o to, żeby wszystkie kobiety mogły się ruchać z każdym, kto się im spodoba i z kim miałaby na to ochotę, bez względu na czas, miejsce, formalne związki z partnerem i własną urodę. A ponieważ feministki są brzydkie i mają owłosione nogi, to tym bardziej zależy im na tym, by ruchanie było łatwiejsze i z mniejszymi konsekwencjami. Problem aborcji to ideologia niczym nieograniczonego ruchania.
Kobieta czasami może ulec mężczyźnie wbrew sobie, ale nie wyrażając wprost sprzeciwu. No i im ma większe szanse, że nie poniesie konsekwencji (a prawo do aborcji zwiększa tę szansę), tym chętniej będzie ulegać — ilość ruchania w przyrodzie wzrasta, a przyrost naturalny maleje. Dzięki feministkom, które wywalczyły prawo do aborcji, mężczyzna może mniej szanować kobiety i mniej zważać na ich sprzeciw, gdy się chce z nimi ruchać. Ruchanie staje się łatwiejsze.
Feministki swoją walką obnażają swoje kompleksy — zazdroszczą mężczyznom beztroski ruchania się. Natura im tej beztroski nie dała, więc chciałyby to osiągnąć metodami prawnymi, bez względu na koszty — indywidualne czy społeczne.
Tymczasem konsekwencją stosunku płciowego może być poczęcie dziecka i temu dziecku należy się ochrona prawna — społeczeństwo i państwo powinno chronić jego życia. Jeśli z powodu tej prawnej ochrony koszty społeczne, zdrowotne czy finansowe matki są większe niż ojca, to nie znaczy, że w imię równości należy obniżyć koszty matki, ale raczej należałoby podwyższyć koszty ojca. Te koszty to są wartości niewspółmiernie niższe niż wartość ludzkiego życia, i to, że akurat niedoskonałe prawo nie czyni ojca bardziej odpowiedzialnym, nie może powodować tego, że zaczniemy w prawie obniżać wartość ludzkiego życia.
U obojga płci do podjęcia współżycia wystarczy sama chęć. Tylko że konsekwencje biologiczne tej chęci są nierówne. No i feministki głoszą, że chodzi o wyrównanie tych nierówności. Głoszą, że jeśli mężczyzna może być nieodpowiedzialny, to kobieta powinna móc być równie nieodpowiedzialna. To jest równanie w dół. Jednak to nie jest jedyna metoda wyrównywania — można jeszcze wyrównywać w górę — ale tego już feministki nie chcą. Czyli w istocie nie chodzi o żadną równość, ale o ruchanie.
Feministki dążą do równości polegającej na zrównaniu wartości ludzkiego życia z wartością, jakim są koszty jego wychowania i utrzymania. Tego nigdy nie uda się zrównać, a jak się uda, to ludzkość upadnie. Każdy gatunek zwierząt istnieje tylko dlatego, że instynkt macierzyński prowadzący do doprowadzenia własnego potomka do stanu, gdy sam może się skutecznie rozmnożyć, jest silniejszy niż instynkt własnej wygody, spokoju czy zadowolenia. Feministki, dążąc do prawnego zrównoważenia instynktu macierzyńskiego z instynktem lenistwa, w istocie dążą do upadku ludzkości — są antyludzkie, antyzwierzęce i w ogóle antybiologiczne.
Na szczęście feministki są brzydkie, mają owłosione nogi, niemodnie się ubierają, nie potrafią kokietować i odstraszają mężczyzn — są ogólnie aseksualne, a o seksie tylko marzą, mając trudności w praktycznej realizacji swoich żądzy, dlatego mają małą szansę na rozmnożenie się, więc ludzkość jednak ma szanse na przetrwanie. Jednak bez walki ideologicznej się nie obędzie.
Walka feministek nie jest jeszcze skończona. Ciągle jeszcze ruchanie może wywoływać nieprzyjemne konsekwencje — trzeba walczyć, by je likwidować, wymyślać coraz to nowsze i bezbolesne metody mordowania dzieci, które kobietom przeszkadzają.
W istocie konsekwencja ruchania to nie ruina całego życia albo przynajmniej zmarnowane 18 lat na wychowywanie niechcianego bachora, ale 9 miesięcy niedogodności. Czyli z jednej strony mamy życie dziecka, a z drugiej 9 miesięcy niedogodności. Feministki głoszą, że życie dziecka jest wielokroć mniej warte niż brak tych niewygód.
Aborcja jest czymś złym obiektywnie — nie ma to związku z żadną konkretną moralnością. Aborcja jest wyjątkowo obrzydliwym morderstwem — jest świadomym zabiciem istoty niewinnej i bezbronnej poprzez zlecenie tego morderstwa przez osobę, która ma moralny obowiązek opiekować się tą istotą.
W rzeczywistości feministki, tak jak anarchiści, sataniści i tym podobne grupy awanturników to są narzędzia w walce o władzę.
Wbrew pozorom feministki znajdują poparcie nie tylko u zdegenerowanych kobiet. Ludzie w większości są prymitywni i zależy im tylko na tym, by sobie pojeść, popić i poruchać. Feministki, walcząc o swobodę ruchania, sprzyjają też tym prymitywnym gustom u mężczyzn.
A więc feminizm to ruch polityczny, który może liczyć na poparcie szerokich mas społecznych. Feministki nawołując do tego, by państwo mogło dokonywać tak ohydnych zbrodni, w istocie nawołują do tego, by państwo zepsuć, uczynić je zbrodniczym i narazić na spiski. Działalność feministek jest antypaństwowa i antycywilizacyjna.
Feministki dążą do ruchania kosztem ludzkiego życia. W życiu może się zdarzyć wiele nieszczęść, sytuacja rodzinna może się bardzo pogorszyć, mąż może zacząć więcej pić, może stracić pracę, może się zdegenerować, może kobietę zacząć bić i może się to zdarzyć niezależnie od wieku dzieci. Dlaczego zatem gdy sytuacja jest trudna to dziecko przed urodzeniem wolno unicestwić, a po urodzeniu już nie? Sytuacja przed urodzeniem i po urodzeniu jest taka sama zła. Co się zmienia w momencie urodzenia, że już nie można pozbyć się dodatkowego kłopotu poprzez unicestwienie go? Dlaczego nie dać kobiecie jeszcze jednej możliwości i pozwolić unicestwić już urodzone dzieci, by ułatwić jej życie?
Widać więc, że feministki mają jeszcze o co walczyć i mają jeszcze dużo do zdziałania w polityce. Ruchanie musi wzrastać, ruchanie musi być powszechne, ruchanie powinno być upaństwowione i zinstytucjonalizowane. Taki mają cel. A skutki tego ruchania trzeba wymordować.
Grzegorz GPS Świderski
🚨 Mózg nie archiwizuje wszystkiego, co widzimy — zapamiętuje to, co ma znaczenie‼️
Codziennie widziałem wielki szyld sklepu naprzeciwko domu i kompletnie o nim zapomniałem, bo sklep dawno zlikwidowano.
Nauka tłumaczy to habituacją, ślepotą pozauwagową i pamięcią rekonstrukcyjną. Podobne błędy robią LLM-y.
Osobista historia i badania naukowe poniżej 👇
🧠 Pamięć nie zapamiętuje zapisu rzeczywistości, ale nią samą‼️
Naprzeciwko mojego domu był kiedyś sklep. Zlikwidowano go dawno temu. Później w tym lokalu przez dłuższy czas działały automaty do gry, a obecnie stoi pusty. Jednak pozostał po nim wielki szyld z nazwą. Wisi tam do dziś, dokładnie naprzeciwko moich okien. Widuję go codziennie od wielu lat.
Dziś umówiłem się z kolegą, który pierwszy raz przyjechał pod mój adres. Dzwoni do mnie i pyta, czy to tam, gdzie jest sklep, którego nazwę podał. Odpowiadam, że nie! Że chyba zabłądził, bo w mojej okolicy żadnego takiego sklepu nie ma!
Wyszedłem więc na ulicę, żeby go odnaleźć. A on pokazuje palcem na drugą stronę i mówi: przecież patrz, jak wół jest ten napis! I rzeczywiście! Wielki szyld wisi dokładnie tam, gdzie wisiał od lat. Naprzeciwko mojego domu. Widoczny z mojego okna!
A ja o nim kompletnie zapomniałem. Nie tylko nie pamiętałem jego treści. Gdy kolega wymienił nazwę sklepu, wiedziałem, że takiego miejsca w okolicy nie ma. Informacja o nieistniejącym sklepie tak skutecznie wyleciała mi z głowy, że razem z nią zniknęła świadomość istnienia wielkiego napisu, który codziennie mam przed oczami! Ten napis ciągle wisi, ale jest już fałszywy!
Najwyraźniej mój mózg zapamiętał stan faktyczny: sklep zlikwidowano, później były tam automaty, a teraz lokal jest pusty. Natomiast stary szyld przestał mieć znaczenie, więc został zignorowany. Tak skutecznie, że przestałem sobie zdawać sprawę o jego istnieniu.
📺 Telewizor, którego nigdy nie było
Przypomniała mi się przy tej okazji historia sprzed lat. Otóż znalazłem na strychu u ojca, już w innym domu, nasze stare radio lampowe. Pamiętałem je jeszcze z dzieciństwa. Miałem wtedy około pięciu lat.
Zacząłem wypytywać matkę o to radio. Ona też już niewiele pamiętała. Próbowałem więc odtworzyć rozmieszczenie mebli w naszym dawnym mieszkaniu. A pamiętasz, gdzie stał telewizor? — zapytałem.
Bo ja pamiętałem doskonale! Stał przy drzwiach, niedaleko okna. Wiedziałem to z całą pewnością, ponieważ rodzice zabraniali mi oglądać „Bonanzę”, a ja oglądałem ją po kryjomu, zza uchylonych drzwi mojej sypialni. Natomiast zupełnie nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie stało radio. Bo radia się słuchało, a telewizor oglądało. Położenie radia nie miało znaczenia. Położenie telewizora miało, bo decydowało o tym, czy zdołam obejrzeć zakazany serial!
I wtedy matka powiedziała: przecież my wtedy nie mieliśmy telewizora! Miałem 5 lat i pamiętam, a ona nie? Dziwne. Był to oczywiście telewizor lampowy. Czasem się psuł. Ojciec zaglądał wtedy do środka od tyłu, przyglądał się lampom i znajdował taką, która świeciła słabiej. Wyjmował ją, szedł do szuflady, w której trzymał zapasowe lampy, wybierał nową tego samego typu, montował ją i telewizor znów działał!
Byłem tym zafascynowany! Zauważyłem, że naprawianie urządzeń jest bardzo łatwe! Wystarczy znaleźć zepsuty element i wymienić go na sprawny! Potem zrozumiałem, że to nie takie proste, gdy zobaczyłem, jak ojciec naprawiał swój motocykl, a potem naszego malucha. A dziś znów to staje się proste, bo technika zmierza do tego, by wymieniać moduły, które komputer wyznaczy do wymiany.
🔬 Co na to nauka?
Postanowiłem zgłębić ten temat. Poguglowałem, popytałem LLMy i mi tak wyszło:
1⃣. Habituacja — mózg uczy się nie zauważać
Habituacja to proces, w którym układ nerwowy stopniowo ogranicza reakcję na wielokrotnie powtarzający się bodziec, jeśli nie niesie on nowych, istotnych informacji.
Kiedy po raz pierwszy słyszymy jakiś dźwięk, zwracamy na niego uwagę. Kiedy słyszymy go stale, przestajemy go zauważać. Podobnie dzieje się z obrazami.
W 2018 roku Massimo Turatto, Francesca Bonetti i David Pascucci opublikowali badanie zatytułowane „Filtering visual onsets via habituation: A context-specific long-term memory of irrelevant stimuli”.
W eksperymentach wykazali, że mózg potrafi nauczyć się ignorować powtarzające się bodźce wzrokowe, a pamięć o tym, które bodźce należy ignorować, utrzymuje się nawet przez wiele tygodni.
To prowadzi do paradoksalnego wniosku: żeby skutecznie czegoś nie zauważać, mózg musi zapamiętać, że nie warto na to zwracać uwagi!
Tak mogło stać się z szyldem. Kiedyś niósł informację o sklepie. Po likwidacji sklepu stał się nieistotnym elementem krajobrazu. Mój mózg nauczył się go ignorować.
2⃣. Ślepota pozauwagowa — można patrzeć i nie widzieć
W 1999 roku Daniel Simons i Christopher Chabris przeprowadzili jeden z najsłynniejszych eksperymentów psychologicznych. Uczestnikom pokazano film przedstawiający ludzi podających sobie piłkę. Zadaniem badanych było liczenie podań. W pewnym momencie przez środek sceny przechodziła osoba przebrana za goryla. I co się okazało? Znaczna część badanych w ogóle nie zauważyła goryla! Przechodził przez sam środek obrazu. Uczestnicy jednak koncentrowali się na liczeniu podań, więc nie zwrócili na niego uwagi.
Zjawisko nazwano „inattentional blindness” — ślepotą pozauwagową.
Widzimy zatem nie wszystko, co rejestrują nasze oczy, ale przede wszystkim to, na co skierowana jest nasza uwaga.
W moim przypadku szyld mógł codziennie trafiać na siatkówkę oka, ale jego treść nie musiała być świadomie analizowana.
3⃣. Ślepota na zmiany — można nie zauważyć nawet podmiany człowieka!
W 1998 roku Daniel Simons i Daniel Levin przeprowadzili jeszcze bardziej spektakularny eksperyment. Eksperymentator zaczepiał przechodnia na ulicy i pytał o drogę. Podczas rozmowy między nimi przechodzili ludzie niosący duże drzwi, które na moment zasłaniały rozmówcę. W tym momencie eksperymentator zamieniał się miejscami z innym człowiekiem! I co? Tylko połowa przechodniów zauważała, że rozmawia już z zupełnie inną osobą! A przecież patrzyli na nią i prowadzili rozmowę.
Zjawisko nazwano „change blindness”, czyli ślepotą na zmiany. Człowiek nie musi mieć w pamięci szczegółowego obrazu obserwowanej sceny. Wystarcza mu ogólna reprezentacja tego, co się dzieje. Dla przechodnia istotne było to, że rozmawia z człowiekiem pytającym o drogę. Zmiana jego wyglądu mogła pozostać niezauważona, jeżeli nie zmieniała znaczenia całej sytuacji.
4⃣. Pamięć zależy od tego, co robimy, a nie tylko od tego, co widzimy
To może wyjaśniać moją historię z radiem i telewizorem. W 2014 roku Dejan Draschkow, Jeremy Wolfe i Melissa Võ badali zapamiętywanie przedmiotów w różnych scenach. Porównywali sytuacje, w których uczestnicy mieli świadomie zapamiętywać przedmioty, z sytuacjami, w których ich szukali.
Okazało się, że w pewnych warunkach ludzie lepiej pamiętali przedmioty, których szukali, niż te, które celowo starali się zapamiętać! Co więcej, znaczenie miało otoczenie, w którym przedmioty występowały!
Pamięć nie rejestruje zatem wyłącznie obrazu. Jest silnie związana z naszymi działaniami, celami i znaczeniem przedmiotów.
I teraz wróćmy do pięciolatka oglądającego „Bonanzę”.
Położenie telewizora było dla mnie bardzo ważne. Musiałem wiedzieć, pod jakim kątem uchylić drzwi, żeby widzieć ekran i jednocześnie nie zostać zauważonym przez rodziców. Położenie radia nie miało żadnego praktycznego znaczenia. Gdziekolwiek stało, mogłem go słuchać. Dlatego zapamiętałem jedno, a drugiego nie.
5⃣. Pamięć dziecięca — pięciolatek może pamiętać więcej, niż nam się wydaje
Istnieje zjawisko zwane amnezją dziecięcą. Większość dorosłych nie pamięta wydarzeń z pierwszych trzech lub czterech lat życia.
W 1993 roku Josephine Usher i Ulric Neisser badali wspomnienia dotyczące konkretnych wydarzeń z dzieciństwa, takich jak narodziny rodzeństwa, pobyt w szpitalu, śmierć członka rodziny czy przeprowadzka. Ustalili, że pewne autentyczne wspomnienia mogą przetrwać nawet z bardzo wczesnych lat życia.
A zatem to, że pamiętam oglądanie „Bonanzy” i naprawianie telewizora przez ojca, jest całkowicie możliwe. W dodatku oba wydarzenia były dla mnie szczególne. Pierwsze wiązało się z obchodzeniem rodzicielskiego zakazu, drugie z fascynacją techniką. Takie doświadczenia mają większą szansę pozostawienia trwałego śladu w pamięci niż codzienne, pozbawione szczególnego znaczenia czynności.
6⃣. Pamięć rekonstrukcyjna — wspomnienia nie są nagraniami
W 1993 roku Marcia Johnson, Shahin Hashtroudi i Stephen Lindsay przedstawili teorię „source monitoring”, czyli monitorowania źródła wspomnień. Mózg przechowuje informacje pochodzące z różnych źródeł: osobistych doświadczeń, opowieści innych ludzi, przeczytanych książek, obejrzanych filmów, a także własnych wyobrażeń.
Kiedy coś sobie przypominamy, mózg musi ustalić, skąd dana informacja pochodzi i nie zawsze robi to poprawnie.
Można autentycznie pamiętać jakąś scenę, ale błędnie umiejscowić ją w czasie albo przestrzeni. Można połączyć szczegóły kilku prawdziwych wydarzeń w jedno wspomnienie. Można nawet uznać za własne doświadczenie coś, co pochodziło z opowieści lub wyobraźni.
Dlatego moja matka może nie pamiętać telewizora, który rzeczywiście mieliśmy. Jednak możliwe jest też, że ja połączyłem wspomnienia z różnych miejsc i okresów. Sama wyrazistość wspomnienia nie rozstrzyga o jego prawdziwości.
7⃣. Przetwarzanie predykcyjne — mózg nie tylko odtwarza świat, ale próbuje go przewidywać
Istnieje jeszcze szersza koncepcja, zwana „predictive processing”. Według niej mózg nie jest biernym odbiornikiem informacji napływających ze zmysłów. Nieustannie wykorzystuje wcześniejszą wiedzę do przewidywania tego, co powinien zobaczyć, usłyszeć i poczuć.
W 2012 roku Peter Kok i współpracownicy wykazali w badaniach neuroobrazowych, że oczekiwania mogą zmniejszać intensywność odpowiedzi pierwotnej kory wzrokowej na bodźce, a jednocześnie zwiększać precyzję ich reprezentacji. Mózg nie musi więc każdorazowo analizować wszystkich informacji tak, jakby spotykał się z nimi po raz pierwszy. Wykorzystuje wcześniej zbudowany model otoczenia.
W moim przypadku taki model mówił: naprzeciwko domu jest pusty lokal, a sklep od dawna nie istnieje. Gdy kolega zapytał o sklep, odwołałem się do tego modelu. I stanowczo zaprzeczyłem. To możliwe wyjaśnienie mojej reakcji, choć sam eksperyment nie dowodzi, że dokładnie taki mechanizm zadziałał w mojej głowie.
8⃣. Co więc naprawdę przechowujemy w głowie?
Z tych badań wyłania się fascynujący obraz! Mózg nie jest urządzeniem służącym do wiernego archiwizowania wszystkiego, co widzimy i słyszymy. To byłoby nie tylko kosztowne, ale również mało użyteczne. Przecież większość informacji docierających do naszych zmysłów nie ma żadnego znaczenia dla naszego działania. Mózg musi więc dokonywać selekcji.
Jedne bodźce ignoruje, inne zapamiętuje. Jedne wspomnienia utrwala na dziesięciolecia, inne stają się niedostępne po kilku chwilach. Przechowuje wiedzę o znaczeniu otoczenia, a niekoniecznie jego szczegółowy obraz. Podczas przypominania sobie wydarzeń rekonstruuje ich przebieg, wykorzystując zachowane fragmenty pamięci i później nabytą wiedzę.
Więc mogłem zapomnieć o wielkim napisie wiszącym naprzeciwko mojego domu, a jednocześnie pamiętać położenie telewizora sprzed ponad pół wieku. Szyld przestał mieć dla mnie znaczenie. Telewizor miał ogromne znaczenie dla pięciolatka, który chciał oglądać zakazany western i odkrywał tajemnice techniki.
Najciekawsze jest to, że nie mamy bezpośredniego dostępu do własnej przeszłości. Mamy dostęp jedynie do tego, co nasz mózg potrafi z niej odtworzyć! A z teraźniejszością nie jest dużo lepiej. Przecież nawet patrząc na coś codziennie, możemy nie mieć świadomości, że to widzimy!
Kiedy dwóch ludzi sprzecza się o to, co widzieli, co słyszeli albo co wydarzyło się wiele lat temu, nie musi to oznaczać, że któryś kłamie. Obaj mogą być całkowicie szczerzy, obaj mogą być absolutnie przekonani o swojej racji i przynajmniej jeden z nich może się mylić. Może się również okazać, że obaj pamiętają różne fragmenty tej samej rzeczywistości.
9⃣. Pamięć sztucznej inteligencji — czy LLM-y halucynują tak jak ludzie?
LLM nie przechowuje wiedzy w postaci gigantycznej biblioteki tekstów, które może sobie po prostu odczytać. Podczas uczenia informacje zawarte w tekstach wpływają na miliardy parametrów sieci neuronowej. Model przyswaja zależności między słowami, pojęciami, faktami i całymi strukturami znaczeniowymi.
Kiedy zadajemy mu pytanie, nie wyszukuje automatycznie odpowiedniego fragmentu książki, który kiedyś przeczytał. Generuje odpowiedź na podstawie wyuczonych zależności oraz aktualnego kontekstu rozmowy. Niektóre systemy dodatkowo korzystają z wyszukiwarek, baz danych i zewnętrznej pamięci, ale to odrębne mechanizmy.
I tu pojawia się podobieństwo do ludzkiej pamięci!
Zarówno człowiek, jak i LLM mogą wygenerować spójną, logiczną i przekonującą opowieść, która nie odpowiada rzeczywistości!
W przypadku LLM-ów nazywamy to halucynacjami. Model potrafi wymyślić nieistniejącą książkę, podać nieprawdziwą datę, przypisać komuś słowa, których nigdy nie wypowiedział, a nawet stworzyć całkowicie fikcyjne źródło naukowe. I zrobi to czasem z taką samą stanowczością, z jaką poda informację prawdziwą.
Czy nie przypomina to człowieka, który z absolutną pewnością twierdzi, że pamięta wydarzenie sprzed pięćdziesięciu lat, chociaż być może nigdy do niego nie doszło?
W 2022 roku Stephanie Lin, Jacob Hilton i Owain Evans opublikowali badanie „TruthfulQA: Measuring How Models Mimic Human Falsehoods”. Przygotowali 817 pytań z 38 dziedzin, dobierając je tak, aby prowokowały odpowiedzi oparte na rozpowszechnionych ludzkich błędnych przekonaniach. Okazało się, że badane wówczas modele często powtarzały popularne nieprawdy. Co więcej, większy model niekoniecznie był bardziej prawdomówny od mniejszego!
To ważne odkrycie: system uczący się na ludzkich tekstach może przyswajać nie tylko ludzką wiedzę, ale również ludzkie pomyłki.
W 2026 roku Adam Tauman Kalai i współpracownicy opublikowali w „Nature” pracę dotyczącą przyczyn halucynacji modeli językowych. Wykazali, że samo uczenie przewidywania kolejnych słów stwarza statystyczne warunki sprzyjające błędom, szczególnie przy odtwarzaniu rzadkich faktów. Dodatkowo popularne sposoby oceniania modeli często premiują zgadywanie zamiast uczciwego przyznania się do niewiedzy. Jeżeli za odpowiedź błędną dostaje się zero punktów, ale za „nie wiem” również zero, to opłaca się zgadywać!
A więc halucynacje nie są wyłącznie przypadkowymi usterkami AI. Wynikają również z samego sposobu uczenia i oceniania modeli!
Jest też zjawisko jeszcze bardziej przypominające moją przygodę z szyldem.
W 2024 roku Nelson Liu i współpracownicy opisali efekt „Lost in the Middle” — zagubienia w środku. Wykazali eksperymentalnie, że modele językowe potrafią nie wykorzystać istotnej informacji znajdującej się w długim tekście, mimo że została im ona bezpośrednio podana! W badanych modelach informacje umieszczone na początku i na końcu kontekstu były często wykorzystywane skuteczniej niż informacje znajdujące się w środku.
Czyli LLM może mieć informację dosłownie przed sobą, a mimo to jej nie uwzględnić! Tak jak ja miałem przed oczami wielki szyld sklepu, którego istnieniu stanowczo zaprzeczałem!
Oczywiście jest tu istotna różnica. Ludzka pamięć powstaje w wyniku osobistych doświadczeń, działania zmysłów, emocji i świadomych przeżyć. Model językowy nie ma takich wspomnień w ludzkim znaczeniu. Jego halucynacje nie oznaczają też, że przeżywa jakieś omamy. To nazwa błędów generowania informacji.
Oba systemy, i LLMy i ludzkie mózgi, potrafią przetwarzać ogromne ilości informacji, wydobywać z nich zależności, uogólniać je, odtwarzać i tworzyć nowe kombinacje. Oba potrafią również pomijać dostępne informacje i przedstawiać fałszywe wnioski jako prawdziwe. I oba mogą generować odpowiedzi, których wewnętrzna spójność wcale nie gwarantuje zgodności z rzeczywistością.
Zatem halucynacje AI nie są czymś zupełnie obcym ludzkiej inteligencji. Przypominają pod pewnymi względami błędy naszej własnej pamięci rekonstrukcyjnej.
Człowiek potrafi pamiętać telewizor, którego według matki nigdy nie było. LLM potrafi opisać książkę, której nikt nigdy nie napisał. Człowiek może nie pamiętać napisu, który codziennie widzi. LLM może pominąć informację zawartą w tekście, który właśnie analizuje.
Nie są to te same procesy, ale ich skutki bywają uderzająco podobne!
Być może nie powinniśmy dziwić się, że sztuczna inteligencja czasem halucynuje. Powinniśmy raczej zastanowić się, jakim cudem nasza własna inteligencja, działająca na podstawie tak wybiórczej i zawodnej pamięci, pozwala nam całkiem skutecznie funkcjonować!
Grzegorz GPS Świderski
🚨 Cloaking pozwala oszustom działać na oczach całego świata, a kontrolerzy nic nie widzą‼️
Ten sam adres pokazuje ofierze oszustwo, a robotowi platformy albo badaczowi — niewinną stronę. Meta, Google i Microsoft już to opisali.
W sprawie AIO Software kluczowe jest, kto dostarczał technologię ukrywania.
Pełne wyjaśnienie z przykładami poniżej 👇
🚨 CLOAKING — CYFROWA CZAPKA NIEWIDKA, DZIĘKI KTÓREJ OSZUŚCI MOGĄ DZIAŁAĆ NA OCZACH CAŁEGO ŚWIATA, A KONTROLERZY NICZEGO NIE WIDZĄ‼️
Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu i widzisz na półkach narkotyki, broń i kradzione towary. Wzywasz policję. Policjant wchodzi do tego samego sklepu, przez te same drzwi, ale widzi tylko chleb, mleko i cukier. Wychodzi, oznajmiając, że wszystko jest w porządku. Ty wracasz — i znowu widzisz nielegalny towar.
W świecie fizycznym wymagałoby to jakiejś niezwykle skomplikowanej iluzji. W Internecie to całkiem zwyczajna technologia, dostępna jako komercyjna usługa. Nazywa się CLOAKING.
Warto ją zrozumieć, bo właśnie na jej ślad natrafił zespół @RBrzoska i @SebKondracki, badający oszustwa reklamowe na Facebooku. Ja natomiast znalazłem niezależne japońskie śledztwo pokazujące użycie podobnej infrastruktury przy oszustwach na TikToku.
🔴 CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY „CLOAKING”?
Angielskie słowo "cloak" oznacza płaszcz, pelerynę, okrycie, a jako czasownik — okrywać, maskować, ukrywać. Jego historia sięga starofrancuskiego "cloque" i średniowiecznołacińskiego "clocca", oznaczającego również dzwon. Dawny płaszcz swoją formą przypominał bowiem dzwon. Co ciekawe, z tego samego rdzenia wywodzi się angielskie "clock", czyli zegar.
Z czasem "to cloak" zaczęło oznaczać także ukrywanie czegoś przed wzrokiem innych. Stąd "cloaking" — maskowanie, zakrywanie, ukrywanie prawdziwej natury czegoś.
W informatyce przyjęło się tak nazywać technikę polegającą na tym, że ten sam adres internetowy pokazuje różnym odwiedzającym różne treści, celowo ukrywając jedne przed wybranymi odbiorcami. To coś więcej niż zwykłe przekierowanie.
🔴 JAK TO DZIAŁA?
Kiedy otwierasz stronę internetową, twój komputer wysyła do serwera żądanie. Serwer nie dostaje wyłącznie adresu strony. Może również poznać lub oszacować wiele informacji o odwiedzającym.
Na przykład adres IP, przybliżoną lokalizację, rodzaj przeglądarki, system operacyjny, preferowany język, stronę, z której przyszedłeś, czy informacje zapisane podczas wcześniejszych wizyt. Na tej podstawie system może podjąć decyzję, co ci pokazać.
Jednemu odwiedzającemu pokaże artykuł o zdrowym odżywianiu, drugiemu ofertę cudownego środka odchudzającego, trzeciemu formularz służący do wyłudzania pieniędzy, a czwartemu pustą stronę. Nie musi przy tym zmieniać adresu internetowego. Może także przekierowywać wybranych użytkowników na inne witryny.
I teraz najważniejsze: system może próbować rozpoznawać automatyczne roboty kontrolne Google, Mety czy innych platform reklamowych. Może również próbować wykrywać środowiska używane przez badaczy cyberbezpieczeństwa.
Kontroler widzi stronę zgodną z regulaminem. Ofiara widzi oszustwo.
Co więcej, ta sama ofiara przy kolejnej wizycie może już zobaczyć coś niewinnego. Zgłasza więc oszustwo, ale gdy pracownik platformy sprawdza wskazany adres, nie znajduje niczego podejrzanego.
Oczywiście samo wyświetlanie różnych treści różnym ludziom nie jest niczym złym. Sklep może pokazywać Polakowi ceny w złotówkach, a Niemcowi w euro. Strona może dostosowywać wygląd do telefonu. O cloakingu w jego oszukańczym znaczeniu mówimy wtedy, gdy zróżnicowanie treści służy świadomemu ukrywaniu rzeczywistej działalności przed kontrolą lub wprowadzaniu ludzi w błąd.
🔴 PRZYKŁAD PIERWSZY — BMW I GOOGLE, ROK 2006
Już dwadzieścia lat temu Google usunęło z wyników wyszukiwania niemiecką witrynę BMW. Dlaczego? Strony przygotowane dla wyszukiwarki zawierały treści mające zapewnić wysoką pozycję w wynikach. Zwykłych odwiedzających przekierowywano natomiast na inne strony.
Celem nie było wówczas wykradanie pieniędzy, lecz manipulowanie pozycją witryny w Google. Ten przypadek pokazuje, że cloaking pierwotnie kojarzony był przede wszystkim z oszukiwaniem wyszukiwarek internetowych. Dopiero później jego zastosowania w oszustwach reklamowych stały się znacznie poważniejszym problemem.
🔴 PRZYKŁAD DRUGI — GOOGLE I 20 MILIONÓW WYŚWIETLEŃ REKLAM
W 2017 roku Google opisało walkę z procederem, który nazywało "tabloid cloaking". Użytkownik widział reklamę sensacyjnej historii, na przykład o Ellen DeGeneres i kosmitach. Po kliknięciu trafiał jednak nie do obiecanego artykułu, ale na stronę sprzedającą środki odchudzające.
Google poinformowało, że w 2016 roku zawiesiło ponad 1300 kont za ten rodzaj cloakingu. W jednej akcji wykryto 22 operatorów odpowiedzialnych za reklamy, które w ciągu zaledwie tygodnia uzyskały ponad 20 milionów wyświetleń!
To pokazuje skalę zjawiska. Jeden operator może prowadzić ogromną liczbę kampanii, a automatyzacja pozwala mu robić to niemal przemysłowo.
🔴 PRZYKŁAD TRZECI — META POZYWA PRODUCENTA CLOAKINGU, ROK 2020
9 kwietnia 2020 roku Facebook ogłosił wniesienie pozwu przeciwko Basantowi Gajjarowi, działającemu pod nazwą LeadCloak. Firma oferowała technologię pozwalającą obchodzić systemy kontroli reklam Facebooka i Instagrama.
Meta opisała mechanizm, w którym jej system kontrolny mógł zobaczyć niewinną ofertę sprzedaży swetra, podczas gdy zwykły użytkownik oglądał zupełnie inne treści. Według Facebooka oprogramowanie LeadCloak wykorzystywano do ukrywania oszustw związanych między innymi z COVID-19, kryptowalutami, lekami i fałszywymi informacjami.
Zwróćcie uwagę na datę: ROK 2020!
A zatem Meta już ponad sześć lat temu oficjalnie informowała o firmie sprzedającej technologię do obchodzenia jej własnych systemów kontroli reklam. Problem nie jest nowy, nieznany ani zaskakujący.
🔴 PRZYKŁAD CZWARTY — JAPONIA, TIKTOK I FAŁSZYWA PREMIER, ROK 2026
To przypadek, który opisałem w poprzednim wpisie. Japoński badacz Sh1n0g1 przeanalizował oszustwo, w którym wykorzystano fałszywy film przedstawiający premier Japonii Sanae Takaichi. Reklamę rozpowszechniano na TikToku, a użytkowników kierowano do witryny podszywającej się pod publiczną telewizję NHK.
Tam nakłaniano ich do zainteresowania się rzekomym systemem inwestycyjnym PolarisAI. Badacz udokumentował, że oszukańcza strona w różnych okolicznościach pokazywała trzy odmienne treści: fałszywą ofertę inwestycyjną, niewinną stronę zastępczą albo pusty ekran.
W kodzie znaleziono również charakterystyczne elementy platformy AIO — tej samej technologii, której ślady odkryto w polskim śledztwie dotyczącym Mety. Nie ustalono jednak, kto faktycznie zarządzał japońskim oszustwem ani czy dostawca oprogramowania świadomie w nim uczestniczył.
🔴 PRZYKŁAD PIĄTY — CLOAKING UKRYWA JUŻ NIE TYLKO OSZUSTWA, ALE I ZŁOŚLIWE OPROGRAMOWANIE!
5 sierpnia 2026 roku Microsoft opublikował raport dotyczący kampanii wymierzonej w użytkowników komputerów Apple. Przestępcy wykorzystywali strony nakłaniające ludzi do wykonywania rzekomych czynności naprawczych. W rzeczywistości mogło to prowadzić do zainstalowania złośliwego oprogramowania kradnącego informacje, między innymi MacSync i Atomic Stealer.
Aby utrudnić wykrycie ataku, zastosowano cloaking. System próbował rozpoznać, czy odwiedzający wygląda na rzeczywistego użytkownika macOS. Jeśli tak, mógł otrzymać niebezpieczną instrukcję. Jeżeli natomiast wyglądał na automatyczny skaner albo użytkownika innego systemu, widział niewinną stronę zastępczą.
A więc nawet specjalista sprawdzający zgłoszenie może nie zobaczyć tego, co zobaczyła ofiara. Właśnie dlatego analiza jednego zrzutu ekranu albo jednorazowe otwarcie podejrzanego adresu nie wystarcza do stwierdzenia, że strona jest bezpieczna.
🔴 DLACZEGO TO TAK WAŻNE?
Bo cloaking zmienia samą naturę internetowego oszustwa. Dawniej oszust pokazywał wszystkim to samo kłamstwo i próbował przekonać ludzi, żeby w nie uwierzyli. Dzisiaj może pokazywać każdemu inne kłamstwo, a tym, którzy mają go kontrolować, prezentować prawdę albo zupełnie niewinną fikcję.
Kiedyś wystarczyło ustalić, CO znajduje się pod danym adresem. Dzisiaj trzeba również ustalić, KOMU, KIEDY I W JAKICH WARUNKACH serwer to pokazuje.
I dlatego w sprawie AIO SOFTWARE ważne jest nie tylko to, kto kupował reklamy, ale również kto dostarczał technologię pozwalającą ukrywać ich prawdziwy cel, kto zarządzał serwerami i kto miał dostęp do danych użytkowników.
Tu mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym niż pojedyncze oszustwa inwestycyjne. Tu mierzymy się z przemysłową infrastrukturą do produkowania kłamstw, których nie widzą ci, którzy mają je wykrywać.
🚨 Jeśli faszyści Tuska uchwalą ustawę z druku 3003, to będę siedzieć‼️
Chwalę autonomię kantonów, prawo gmin do secesji i podział Polski na tysiąc Liechtensteinów. Uznaję państwa za terytorialne monopole na terror.
Według definicji z projektu można to uznać za wsparcie obcej ingerencji wymierzonej w granice III RP.
Prosty łańcuch skojarzeń, który pozwala zamrozić majątek i zamknąć. Pełny tekst poniżej 👇
🚨 Jak faszyści Tuska uchwalą ustawę z druku 3003 to będę siedzieć ‼️
Od lat chwalę szwajcarską autonomię kantonów. Głoszę libertariańskie hasło podziału Polski na tysiąc Liechtensteinów. Popieram prawo gmin do secesji — takie, jakie zapisano w konstytucji Liechtensteinu. Popieram demokrację bezpośrednią działającą w Szwajcarii.
Uważam, że każda polska gmina powinna wypowiedzieć posłuszeństwo III RP i przystąpić do konfederacji szwajcarskiej na takich zasadach jak Liechtenstein. Powtarzam, a nawet wzmacniam, narrację tych alpejskich państw.
A zatem jestem propagandystą państw spoza Unii Europejskiej.
Dodatkowo prorokuję, że wszystkie państwa, które w istocie są terytorialnymi monopolami na terror, niedługo zbankrutują i przestaną istnieć. Państwa to niemoralne mafie. Dotyczy to też III RP, którą uznaję za okupanta Polski. Jestem antypaństwowcem.
Zbadajmy czy to podpada pod ustawę z druku 3003. Zgodnie z ujętą tam definicją sankcjom prawnym podlega bloger, który pośrednio wspiera obcą ingerencję i manipulację informacyjną ze strony państwa spoza UE — celową, systematyczną, skoordynowaną i nieautentyczną, wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy lub pozycję międzynarodową III RP.
Moje poglądy można opisać tak: podważa sens scentralizowanego państwa. Postuluje możliwość secesji, a więc kwestionuje trwałość granic III RP. Systematycznie przekonuje do tego odbiorców. Jego przekaz służy obcemu państwu. Zatem pośrednio wspiera obcą ingerencję wymierzoną w bezpieczeństwo i nienaruszalność granic III RP.
Bez problemów można to uznać za skoordynowaną, nieautentyczną operacją informacyjną!
Skoordynowaną, bo współtworzyłem polską Partię Libertariańską, a zatem jest nas wielu, którzy mamy takie poglądy i mieliśmy formalną organizację.
Nieautentyczną, bo to nie wynika z moich uczuć, wrażeń, instynktów czy emocji, ale z przemyślanych, wyrozumowanych, uargumentowanych na zimno twierdzeń, które przejąłem po obcych myślicielach, takich jak Mises, Rothbard czy Hoppe.
Gdyby Liechtenstein wypowiedział wojnę III RP, to lobbowałbym za poddaniem się i byłbym gotów wstąpić do kolaboranckiego rządu powołanego przez księcia Jana Adama II.
W ogóle uważam, że książę Liechtensteinu jest bardzo mądry i jest to wybitny mąż stanu, a polscy premierzy, tacy jak Morawiecki czy Tusk, to debile i agenci.
To bez problemów pozwala urzędnikowi zbudować prosty łańcuch skojarzeń, a następnie zamrozić mój majątek decyzją wykonywaną natychmiast. A potem mnie zamkną. Będziecie przysyłać paczki?
Grzegorz GPS Świderski retweeted
⚽ Badania psychologiczne (np. z Oksfordu) pokazują, że największą wściekłość budzą symulatory piłki nożnej 🎮
ift.tt/FTL2rHA ift.tt/TBYUkKr
🚨 Największym zagrożeniem dla człowieka nie jest drugi zwykły człowiek, tylko ten, który potrafi zmusić milion innych, by zaatakowali na jego rozkaz‼️
Centralizacja przemocy zamienia drobne zło w ludobójstwo, masową grabież i wojny. Hitler, Stalin i Mao potrzebowali scentralizowanego aparatu — w pojedynkę by tylu ludzi nie wymordowali.
Rozproszenie utrudnia atak i ułatwia obronę. Więc należy rozpraszać monopol na przemoc!
Pełne wyjaśnienie od podstaw poniżej 👇
Gdy "wspólne dobro" jest wymuszane terrorem, to jest w istocie "wspólnym złem". Dobro może być tylko i wyłącznie dobrowolne. Dobrowolne dobro dodatkowo wywołuje efekt synergiczny. Podatki zawsze były uznawana za "mniejsze zło". Dzięki rozwojowi technologii, w tym AI, to zło, nawet jak bywa małe, już przestaje się opłacać i można je całkowicie zastąpić dobrowolnym dobrem.
Koncepcja tworzenia centralnego budżetu, obejmującego setki dziedzin, takich jak edukacja, służba zdrowia, ubezpieczenia społeczne etc. jest zła, głupia, niemoralna i ekonomicznie szkodliwa.
Można się kłócić czy kwestie wojska, policji, służb specjalnych czy dyplomacji powinny być regulowane na szczeblu centralnym. Jednak nie ma żadnych sensownych powodów, by całej reszty nie sprowadzić do poziomu gminy.
Uważam, że każdą reformę podatków trzeba zacząć od analizy wydatków i do sprowadzenia ich, zgodnie z zasadą subsydiarności, do odpowiedniego poziomu w dół. Niech nawet będzie tak, by drogi i energetykę finansować centralnie. Niemniej kompletnie nie ma to sensu dla edukacji, służby zdrowia czy ubezpieczeń społecznych.
Gdy w ten sposób okroimy centralny budżet do jednej setnej obecnego, to w zupełności na to wszystko starczy mały VAT. I niech wtedy gminy wymyślają sobie wiele różnych systemów podatkowych, by finansować swoje szkoły, szpitale i ubezpieczenia społeczne. Jak w szwajcarskich kantonach.


















